linia

Różowo mi

Niektórzy noszą rożowe okulary, ja wolę trampki:)

Wypatrzyłam je kilka tygodni temu w TKMaxx...zastanawiałam chyba z 15 min stojąc przed lustem (jak wariatka) i w końcu nie wzięłam...Już w drodze do domu żałowałam:(( Następnego dnia już ich nie było:(( 
Ps. Rada mojej koleżanki: Jak zobaczysz coś ciekawego w TKMaxie to bierz! W domu myśl, czy na pewno potrzebujesz, zawsze możesz zwrocić. 
Jako, że wierzę w przeznaczenie wyprosiłam Gava o podwiezienie mnie do innej branży i co? 

Znalazłam!!! Jedna, jedyna para czekała na mnie na połce i do tego £5 taniej niż w pierwszym sklepie.
Bring it on baby:)) 
Oprócz cudnego pudrowego koloru, zauroczyła mnie wstążka zamiast klasycznych sznurowadeł.
 W zestawie jest jeszcze jej szara wersja. Uwielbiam połączenie różu i szarości:
 Złote detale cieszą oko Agusławy-sroki
Już się nie mogę doczekać, kiedy nie będzie padać i moje tenisóweczki ujrzą światło dzienne:)) Z tego wszytskiego nie powiedziałam Wam, że są od Teda Bakera i kosztowały £19.99.
Moja wiosenna szafa wygląda coraz lepiej:)) 
Ciekawa jestem czy już poczyniłyście wiosenne zakupy?

Ps. W TKMaxxsie na przecenie udało mi się znaleźć jeszcze kilka rzeczy, ale pokaże je Wam w filmiku z trendami na zbliżający się sezon...muszę go jeszcze tylko nakręcić:))
Pozdrawiam i do następnego

Agi x

Wiosna, wiosna

Na początek piosenka, która zawsze będzie mi się kojarzyć z tą porą roku, pomimo, że Marek Grechuta śpiewa o wszystkich czterech:)

Zapachniało, zajaśniało...

mówiąc o zapachu...szukałam czegość w zastępstwie świątecznych Yankee Candle i przy zakupie czekoladowego masła z TheBodyShop, pani namówiła mnie na:
Gav pomógł mi w wyborze zapachu, zdecydowaliśmy się na Pomegranate & Raspberry.
W tym świeżym aromacie wyczuwalne są nuty czerwonej porzeczki i granatu. Dominującym zapachem jest malina i jeżyna. Podobno gdzieś tam z nimi jest też guava i kokos.
Pani dała nam mini zniżkę, bo się wahałam z zakupem. Dziś sprawdziłam, że w tym momencie kosztują £10.50
W wysokim pudełeczku mamy zgrabną butelkę z przeźroczystym płynem, której mieści się 125ml:
 Użycie banalnie proste, ale miałam spore problemy z usunięciem tego czarnego korka...za Chiny nie chciał wyjść i już miałam wizję, że się połamie i wtedy nici z naszego nowego odświeżacza:)
Po 15 min walki, udało mi się i zostało mi tylko włożenie dziesięciu trzcinowych patyczków.
 Zapach "pojawił" sie już wieczorem i delikatnie unosi się w pokoju. Nie jest bardzo intensywny i ratanowe patyczki należy odwracać raz na jakiś czas.  
Bardzo podoba mi się idea, że olej sojowy (jeden z głównych składników produktu, oprócz olejeku cytrynowego, anyżu i wyciągu z pączków czarnej porzeczki) pochodzi z organicznych, niezmodyfikowanych genetycznie soi, uprawianych w południowej Brazylii. To między innymi powód, dlaczego ten odświeżacz kosztuje trochę więcej, niż te które możmy znaleźć w inych sklepach.
Opakownie powinno starczyć na ok 8 tygdoni, ale ja już widzę, że pewnie zostanie z nami dłużej (zależy to m.in. od temp i wilgotności w pokoju i jak często przękręcacie patyki).
 
Tak prezentuje się na półce
Przepraszam za mój opalony listek, ale zrobiłam mu krzydę palac świeczkę za blisko:((
Ratanowe dyfuzety to jedna z moich ulubionych form nadawania wyjątkowego aromatu w domu. Czego wy używacie? Może same robicie takie mieszanki? Jestem bardzo ciekawa;)) 
całuję i życzę wspaniałego tygodnia:)
Agi x

Melvita Extraordinary Rose Water/nadzywczajna woda różana

O tym produkcie myślałam od miesięcy, ale jakoś zawsze nie było mi po drodze do ich sklepu stacjonarnego mieszczącego się na Covent Garden (szukałam go w większych domach towarowych, ale nie miałam szczęscia). Z pomocą przyszła Agnieszka z TBOFA (teraz na kanale Agnieleczka). 
Pracująca nieopodal CG Aga, zakupiła mi to co co prosiłam. Muszę się kiedyś osobiście wybrać do tego sklepu, bo z opowieści Agi brzmi interesująco. 
Profesjonalna i miła obsługa, przepięknie zapakowane naturlane produkty-to lubię
W środku były próbki maseczki, która niestety u mnie się nie sprawdziła (nie wszytsko co naturlane mi służy) no i Melvita Extraordinary Rose Water. 
 100ml "niesamowitej" wody, zamknięte jest w ciemnoniebieskiej buteleczce z wygodnym aplikatorem:
No ale co to jest? ta magiczna woda...już tłumaczę...
Nadzwyczajna woda zawiera kwas hialuronowy z soi oraz organiczną glicerynę, które razem dzielnie nawilżają skórę i skutecznie blokują jej utratę.
Delikatnie pachnąca woda łączy w sobie formułę odmładzających właściwości wody różanej z ujędrniającymi właściwościami Bobreka trójlistkowego (Marsh Clover). Podobno zostało udowodnione, że wyciąg z tego oststniego ujędrnia skórę i poprawia owalny kontur twarzy....hmmm kontur mi się chyba nie poprawił:)
Dla ciekawskich dokładniejszy sklad: Rosa Damascena Flower Water*, Citrus Medica Limonum Fruit Water*, Aqua, Glycerin*, Alcohol*, Glycerin, Dehydroxanthan Gum, Decyl Glucoside, Citric Acid, Citronellol**, Geraniol**, Linalool**, Hyaluronic Acid, Menyanthes Trifoliata Leaf Extract, Sodium Hydroxide, Parfum [Fragrance], Citral**, Rosa Damascena Flower Extract*.
* Ingredients from Organic Farming
**Natural component of fragrance
 Coś co mnie urzekło najbardziej to niezwykła konsystencja żelu, która rozprowadza się na buzi przepięknie:
 Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy.
Skóra jest idelanie przygotowana na krem. Ja żelową wodę stosuję zamiast toniku i czasami (prawie każdego dnia) nie muszę nawet nakładać kremu. Buzia jest niesamowicie miękka, gładka i nawilżona (kilka tygdoni temu i w Londynie złapały nas mrozy i wtedy musiałam użyć go z kremem na dzień). Idelanie sprawdza się pod podkład. 
Kosztowała mnie £12, ale jest bardzo wydajna. Używam jej od końca stycznia (dwa razy dziennie) i zostało mi ok 80% zawartości buteleczki. 

Żelowoda, którą posiadam jest przenaczona do skóry dojrzałej, jako kuracja przeciwzmarszczkowa, ale są też do wyboru inne: 
  • Orange Blossom Extraordinary Water/Kwiat pomarańczy, neroli i śluz z fig do skóry suchej
  • Narcissus Extraordinary Water/Narcyz, papaja, cytryna do skóry miesznej (ten na pewno też kiedyś wypróbuje:))
Reasumując: jestem pod pozytywnym wrażeniem "niesamowitej" wody i nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez niej.

O wodzie powiem trochę więcej w ulubieńcach lutego. 

Pozdrawiam i do usłyszenia
Agi x

Zastanawiałam się też jak takie cudo można stowrzyć w domu i dlatego po filmiku Megi, Karoliny zamówiłam sobie ultramałocząsteczkowy kwas hialuronowy i będę go mieszała z hydrolatem i olejkami, m.in pestek truskawek. Trzymajcie kciuki za mój eksperyment.

Kolejne dodatki

Hej, dziś kolejna porcja "gratisów" z magazynów. Przepraszam, bo wiem, że nie są dostępne w Polsce. Część z moich widzów/czytelników mieszka tam gdzie ja i dlatego o tym piszę. Jeżeli nie zainteresuje Was ten temat to po prostu zignorujcie go. Jeszcze raz przepraszam:)

W MarieClaire (na okładce filigranowa Christina Ricci)
 45ml tubka kremu Yard Remedies Rehydrating Rose Daily Moisture, wartego £12

W Glamour kosztującym £2:
 Do wyboru jeden z produktów do włosów Percy & Reed (dla ciekawskich jest to linia z salonu fryzjerskiego, mieszczącego się w centrum Londynu, którego właścicielem jest stylista celebritów Adam Reed i Paul Percival).
Razem warte podobno £43. Do wypobru są aż cztery produkty:
Szamon
Odżywka
Nawilżająca maska
Coś do wykończenia fryzury 
Ja nie skusiłam się na żandą z powyższych pozycji, bo kiedyś po kremie z Yard Remedies dostałam uczulenia, a i produktów do włosów nie potrzebubję (mam nową rutynę i pragnę pozostać jej wierna, przynajmniej na jakiś czas).

Na koniec chcę tylko powiedzieć, iż gorąco wierzę w to, że już niedługo takie dodatki będą gościły w polskiej prasie. Może nie od razu, te z firm zagranicznych, ale czy nie uważacie, że nasze polskie, poczćiwe firmy mogą się w ten sposób promować?

Ja jestem za i wcale nie miałabym nic przeciwko otrzymania fajnego lakieru do paznokci, nawiązującego do obecnych trendów... 
Dajcie mi znać co myślicie?

Pozdrawiam Was cieplutko i życzę miłego weekendu:)
Ja po cięzkim tygodniu, mam ochotę na relax i wlaśnie to robię:)

To się nazywa testing!

Koleżanka pracująca w pewnej firmie poprosiła mnie o pomoc...od kilku dni sprawdzam działanie suchych szampów. Nie spodziewałam się aż tylu, no ale jak testować to porządnie...
Dostałam siedem buteleczek (dwie z nich były puste:(...każda oznaczona literką i numerem (szczerze, nic mi to nie mówi). 
Oprócz tego są dokładnie zaklejone czarną taśmą...(nie ma podglądania:)
Muszę też wypełnić kwestionariusz...
Szampony w puszcze mam od kilku dni, dotychczas wypróbowałam tylko jeden...ten najmniejszy (mam bardzo pozywtywne odczucia). Nie obawiajcie się, bo szampony już są w sprzedaży i włosy nie powinny mi wypaść.

Celem testów jest porównanie marek z różnych półek cenowych i sprawdzenie, czy jest między nimi jakaś znaczna różnica. Zwracam uwagę na zapach, wydajność, efektywność itp.
Na testy mam około dwóch tyg i mam nadzieję, że się wyrobię. Nawet nie wiecie jak jestem ciekawa co kryje się za tą taśmą:)) 
Oczywiście, podzielę się z wami moimi odczuciami (jeżeli macie chęć of course). 
Pozdrawiam
Agi x