Wspomnienie dzieciństwa, czyli blok czekoladowy

Każdy z nas ma zakodowane zapachy i smaki, które przypominają nam o momentach z przeszłości. Ja magiczny powrót do lat 80-tych przeżyłam kilka tygodni temu, kiedy na odwiedzinach u koleżanki przypomniałam sobie jak smakuje nugat.
Był jeszcze ciepły i czekolada rozpływała się w ustach... 
Zakupiłam składniki i spakowałam w walizkę (myślałam, że w UK nie ma mleka w proszku).
Pozkazałam Wam zdjęcie i wiele osób zapytało o przepis. Zdjęcie nie jest najlepszej jakości, ale nie spodziewałam się tylu próśb:)

Składniki:
1 kostka margaryny (250 gram), ja użyłam masła lekkosolonego
niecała szklanka cukru, ja użyłam golden caster sugar
pół szklanki wody
6 łyżek kakao
400g pełnotłustego mleka w proszku
3 paczki herbatników
Suszone żurawiny
Orzechy

Masło, cukier i wodę włożyłam do garnuszka i zagotowłam. Na koniec dodałam kakao i dobrze wymieszałam. Kiedy trochę przestygło dodałam mleko w proszku i wymieszałam. Przyszła kolej na pokruszone ciastka, pokrojone na mniejsze kawałki orzechy włoskie i dwie garści żurawiny. Wszystko wymieszałam, przełożyłam do formy schowałam do lodówki na całą noc.

Wyszło idealne

Smacznego


Wam też kojarzy się z beztroskimi czasami?


Pyszne ciasto i pomysł na ozdoby na wielkanocne święta

Hej, zapraszam na mój kanał Youtube, gdzie znajdziecie przepis na pyszne ciasto o pistacjowo-cytrynowym smaku.


Pomimo tego, że ciasto jest z marcepanem nie jest za słodkie i idealnie będzie się nadawało do poobiedniej kawy.



A tu film:

Podczas pobytu w Polsce, nagrałam też z mamą odcinek z pomysłami na kilka łatwych i efektownych dekoracji na świąteczny stół:
Pierwsza z nich to stroik (w niektórych rejonach Polski pada śnieg, wiec można dodać trochę jodły))


Druga to przesłodkie króliki, które wykonałam z serwetki:)



Trzecia to mini wianki z gałązek brzozy, które mogą być stojakiem na zajączki lub pisanki.


Na sam koniec wieniec, który pięknie ozdobi drzwi lub okno:)

Link do filmu:

Mam nadzieję, że skorzystacie z któryś z Naszych propozycji

Pozdrawiam 
Aga

Sylveco, pierwsze wrażenia

Moją przygodę z firmą Sylveco rozpoczęłam kilka lat temu, ale wtedy nie zakończyła się ona pozytywnie. Dzięki Waszym zapewnieniom, że powinnam dać im jeszcze jedną szansę i co tu dużo mówić, uległam:)


Ku mojej ogromnej radości paczka z Polski przyszła w ekspresowym tempie. W sam raz, bo skończyły się moje kremy.  Ponieważ koszty przesyłki za granicę są stałe, dołożyłam jeszcze kilka drobiazgów o których mówiła Florka klik


Pierwszą rzeczą jaką spróbowałam była pomadka z peelingiem. Nie miałam wielkich oczekiwań, ale już po pierwszym użyciu byłam pod ogromnym wrażeniem. Dlaczego nie słyszałam o niej wcześniej? W ciągu kilku minut pozbyła się suchych skórek i przyniosła ukojenie moim spiechrzniętym ustom. Zdecydowany ulubieniec.

Odżywcza pomadka z peelingiem

O lekkim kremie brzozowym słyszałam od wielu, wielu z Was i zakupiłam go z myślą o porannej pielęgnacji. Krem dobrze się rozprowadza na buzi i wygląda pod makijażem. Jeszcze nie jestem w stanie powiedzieć czy zmienił moją skórę na lepsze, ale na pewno mi nie szkodzi, a ostatnio wiele kremów robiło mi krzywdę. Podoba mi się świetne, wygodne rozwiązanie pompki typu airless, czyli higiena i przyjemność dozowania w jednym. 

Lekki krem brzozowy

W podobnym opakownaiu znajduje się też krem pod oczy, który ma lekką konsystencję i dobrze nawilża okolicę oczu. Już widzę zmianę, ale może dlatego, że kremu pod oczy nie używałam od roku??? Jestem ciekawa jak sprawdzi się z czasem:)

Łagodzący krem pod oczy

Przy wyborze kremu na noc sugerowałam się zapewnieniami producenta o zbawiennym działaniu na odwodnioną skórę. Miałam nadzieję, że krem będzie bardziej treściwy i taki właśnie jest. Zdecydowanie gęstszy niż tez z poprzednich zdjęć nie wchłania się w kilka sekund, ale w tym przypadku mi to zupełnie nie przeszkadza. Wystarczy, że nałożę go na kilkanaście minut przed pójściem spać i jest super. Rano skóra jest przyjemnie napięta i miękka. Ponownie, dam mu jeszcze kilka tygodni, aby wypowiedzieć się dokładnie co do jego działania. 

Krem brzozowo-nagietkowy z betulią

Do paczki dołożyłam jeszcze hibiskusowy tonik, jako, że mój jedyny tonik P50 jest złuszczający. Ten ma dzialanie ochronne, rewitalizujące i wzmacniające. Ma trochę dziwny zapach, ale nie czuć go na buzi po aplikacji. Nakładam go w zagłębienie dłoni i wklepuję w świeżo umytą buzię. 

Hibiskusowy tonik do twarzy

Ostatnią rzeczą na którą się skusiłam był balsam do mycia głowy z betuliną. Po zużyciu w butelce widać, ile kosmetyku potrzebowałam, aby umyć włosy. Bałam się plątania i braku piany, ale ponownie się zaskoczyłam. Skóra głowy nie swędziała i włosy wyglądały świeżo przez dwa dni. Oczywiście będę Was informować jak sprawdzi się po kilku użyciach. 


Kosmetyki zamówiłam ze sklepu Minti Shop i paczka przyszła w przeciągu kilku dni i kosztowała mnie 30zł.

Odżywcza pomadka z peelingiem klik

Lekki krem brzozowy klik

Łagodzący krem pod oczy klik 

Krem brzozowo-nagietkowy z betulią klik 

Hibiskusowy tonik do twarzy klik 

Balsam myjący do włosów z betuliną klik


Próbowałyście tych kosmetyków? Lubicie? coś jeszcze polecacie?

Pozdrawiam Aga
Ps. Przepraszam za ciemne zdjęcia, ale jak wracam z pracy jest już ciemno, a wiem, że wiele z Was czekało na tę notkę:))

Pierwszy wiosenny spacer po Kew Gardens

Choć z samego rana gruba warstwa szaroburych chmur zakrywała całe niebo, zaufałam prognozie pogody w moim telefonie i razem z koleżanką i jej córeczką , wybrałyśmy się na kilku godzinny spacer po Królewskich Ogrodach Botanicznych, Kew Gardens. BBC Weather nie zawiodła:)

Powitanie prawdziwie królewskie

Zaczęliśmy od placu zabaw:


I oczywiście lunch

Wymęczone dzieciaki poszły spać, a mamy z kubkiem dobrej kawy w ręce spacerowały i wdychały pierwsze oznaki zbliżającej się wiosny.


Do 8 marca trwa wystawa orchidei i jeżeli lubicie te kwiaty, to koniecznie musicie tam zajrzeć




Pszczółka
 
I zaspany James, który właśnie się przebudził.

Naładowaliśmy baterie na cały tydzień i mam nadzieję, że Wy też miło spędziliście miniony weekend.

Aga, James, Maja i Gabi

xxxx

Strona ogrodów: klik

Pompony

Moim zdaniem jedna z najprostszych i najbardziej efektownych dekoracji na imprezy o różnym charakterze. Z zeszłym roku dziesięć osób z mojej pracy przez wiele godzin rozwijało bibułę, aby przyozdobić salę gimnastyczną na uroczystą kolację. Efekt był oszałamiający (niestety nie mam już zdjęcia z tej imprezy, ale musicie mi uwierzyć na słowo). 
Przy okazji urodzin Jamesa i tego, że wiele z Was zapytało o to jak wykonać taki pompon, przygotowałam kilka zdjęć:)

Około 10-12 sztuk gładkiej bibułki (papieru śniadaniowego) składacie w harmonijkę o szerokości 1,5-2cm. Ja miałam gotowe. Pompony będę tak duże, jak wielkość/długość złożonego papieru.
 Zgięłam je w pół i przewiązałam wstążką. Następnie rozłożyłam wachlarz.
 Przyszła kolej na delikatną i żmudną pracę. Delikatnie odginam każdy z kawałków wcześniej złożonej bibułki formując oczekiwany kształt. 
 I tak z każdej ze stron
 Gotowe:) Najlepszy efekt dają wolno wiszące.
Jeżli podoba Wam się efekt, a nie wiecie skąd wziąć taką kolorową bibułkę, zapraszam na stronę dziewczyn, gdzie możecie zamówić gotowe zestawy klik.

Pozdrawiam

Aga