piątek, 18 kwietnia 2014

Krótka historia naszego pobytu w Polsce

Ja i mój mężczyzna życia na mini wakacjach w Polsce.
"Anielski" sen
Mamo, a daleko jeszcze?
Warszawskie selfie
Przywitało nas piękne słonko i gigantyczne psiaki
Najlepsza smażalnia ryb w mieście przy dworcowej ciuchci.
Rysujemy pisanki na zajęciach w bebe klik
Hej maleńka, masz ochotę na przejażdzkę?
Człwowiek jeśc musi, burgery w RoxyBurgers
Zawstydzone króliczki
Zabawa w piłkach
Widna? Lustro? Musi być zdjęcie!
Opera Podlaska "Upiór w operze" z siostrą
Ja zjadłem, a Ty wyliż kubeczek i będzie posprzątane

Ahoj kapitanie
Może coś upichcę przed odlotem?
Myslisz, że spakowałem wszystko?
Tak właśnie pokrótce wyglądał nasz pobyt w Polsce. Zleciało szybko i jak zwykle dopadła mnie nostalgia. Oby szybko przeszło.

pozdrawiam
Aga&James

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Wypatrzone w łazience mamy

Kiedy pakuję walizkę do Polski, nie wkładam do niej kosmetyków pielęgnacyjnych, ponieważ wiem, że mama ma wszystko i zawsze mnie czymś zaskoczy. 
Tym razem odkryłam fizjologiczną piankę La Roche Posay do mycia buzi. Ładnie usuwa resztki makijażu i zostawia skórę przyjemnie gładką bez uczucia ściągnięcia (pomimo tragicznej jakości wody w kranie). To mini rozmiar, ktory dostała przy okazji zakupów w aptece. 
Ja jako miłośniczka peelingów, nie mogłam przejśc obojętnie obok tego z Tołpy. Jest gęsty, ładnie pachnie. Drobiny ścierające nie są ostre przez co zaliczyłabym go do bardziej delikatnych. Skóra po nim była gładka i zadbana, ale ja chyba bardziej wolę "silniejsze" kosmetyki tego typu.
Na koniec olejek do włosów Mythic Oil. Miałam o nim wspomnieć już kilka razy, ale zawsze zapominałam. Wypełniony sylikonami, ale pięknie nabłyszcza i chroni końcówki włosów. Ma przyjemny zapach i jest naprawdę godny uwagi. Ogromne opakownie jest bardzo wydajne. 

To już wszystko na dziś. Nie planuję zakupu żadnego z powyższych kosmetyków, bo mam ich odpowiedniki w domu, ale jeżeli Wy szukacie czegoś nowego, to naprawdę polecam. 

Pozdrawiam
Aga

sobota, 12 kwietnia 2014

Ulubione kosmetyki mojej mamy

Wiem, że wśrod Was widzów/czytelniczek są kobiety w wieku mojej mamy. Pomyslałam, że mój pobyt w Polsce to dobra okazja, żeby pokazać Wam ulubieńców mojej rodzicielki.
Słowem wstępu chcę powiedzieć, że skóra twarzy mojej mamy jest w dobrej kondycji. Jest trochę odwodniona i pojawiają się na niej zanieczyszczenia, ale nie posiada głębokich zmarszczek (domyślam się, że to zasługa genów i brak miłości do słońca).

Jej pięlęgnacja jeszcze kilka lat temu wygłądała zupełnie inaczej, ale od kiedy ja z siostrą namówiłyśmy ją na kilka zmian, sama się nie może nacieszyć swoją skorą.
Na załączonym poniżej obrazku widać, że pielęgnacja ciała jest zainspirowana....ciekawe kim????:))) 
Mama spróbowała tych kosmetyków u mnie i zakochała się. 
Peeling Pat&Rub klik używa go raz na jakiś czas i zostawią jej skórę odżywioną, nawilżoną i oczyszczoną. Bardzo wydajny i pięknie pachnie. 
Balsam w sprayu Vaseline klik (przywiozłam jej kolejne opakowanie). Mama ceni go za szybkość apikacji, zapach i delikatne działanie. Nie daje super-hiper nawilżenia, ale nie brudzi ubrań i jest idealny na co dzień.
Do mycia ciała uwielbia aksamitny krem-mus z Tołpy, który zakupiła kilka miesięcy mi. Od tamtego czasu nie rozstaje się z nim pod prysznicem. Kocha jego zapach i sposób w jaki pielęgnuje skórę.
Pielęgnacja twarzy składa się z kilku etapów. Rano do mycia buzi używa kremowego żelu z Biedronki. Stosuje też szczoteczkę VisaPure Philipsa (którą jej oddałam, bo mam inne urządzenie do mycia buzi). Moja recenzja link do filmu. Na własne uszy słyszałam, kiedy jeden z naszych znajomych prawił jej komplementy o rozpromienionej skórze. 

Potem tonik złuszczający Clinique (nie ma go na zdjęciu) następnie woda termalna Uriage (jej też nie wzięłam z łazienki), albo domowej roboty tonik z wody różanej. Potem nakłada krem. Jej ulubiony na dziś to Sanoflore Orzeźwiający krem - fluid przeciw niedoskonałościom skóry z olejkiem eterycznym. Przez kilka miesięcy używała serum z Wit C z Biochemii Urody, ale akurat się skończło.
 Stosuje też krem z filtrem, ale nie każdego dnia, zazwyczaj wtedy gdy się "kwasi". Używa tego z Vichy (przy okazji wspomnę dla osób, które widziały zdjęcie na moim Insta dotyczące testeru. Poszłyśmy z mamą do tej apteki jeszcze raz i sie okazało, że pani sprzedająca sama nie wiedziała, że ma te testery w środku, a dostała je od przedstawiciela tej firmy na wymianę. Przeprosiła, ale niesmak pozostał).
Wieczorem do mycia buzi używa olejku na bazie oleju arganowego i potem jeszcze żelu z BeBeauty wraz ze szczoteczką Visapure. Woda termalna/różana i albo tonik głęboko złuszczający GlySkinCare (mój ulubieniec ze stycznia link do filmu), albo krem z tej samej firmy, który dostała przy zakupie toniku, ale zostawia tłusty filtr na powierzchni skóry więc nie nadaje się na dzień.

Moja mama, podobnie jak ja lubi testować nowe rzeczy i na pewno przy najbliższej okazji pokażę Was coś nowego. Namawiam ją na kosmetyki z retinolami. 

A jacy są ulubieńcy Waszych mam?
Pozdrawiamy serdecznie i do usłyszenia
Aga

środa, 9 kwietnia 2014

Wydmuszki, palmy, kiełbasy, czyli Wielkanocny Jarmark Sztuki Ludowej w Białymstoku

W zeszłą niedzielę w moim rodzinnym mieście odbył się folkowy jarmark. 
Zostawiłam aparat fotograficzny i telefon w domu i tata uratował mnie mnie dopiero pod koniec imprezy:(
Udało mi się uchwycić kilka straganów
 Miałam kiedyś taki wózek:)
 Kosze wiklinowe
 Drewniane kucyki i koteczki
Konik na biegunach
 Płot, niczym u Sołtysa
 Kogucik
 Domowy, razowy chleb na zakwasie
 Pęto kiełbasy?



 Bardzo brakowała mi tego typu gwaru, muzyki i atmosfery. 
Jestem pewna, że Waszych okolicach też coś takiego się dzieje, szczególnie przed świętami. Odwiedzacie takie imprezy?

Całuję Was cieplutko i do usłyszenia
Aga

wtorek, 8 kwietnia 2014

Pierwsze zakupowe koty za płoty

Na mojej kosmetycznej liście marzeń z Polski nie ma za wiele pozycji (a potem znając życie będę miała nadbagaż). Ta przygotowana pod kątem mojego synka jest znacznie dłuższa. 
Wczoraj wybrałam się do Rossmana i jednej z aptek i kupiłam:
Balsam do ust Tisane, pomadkę rumiankową Alterry i maskarę Wibo (podobno jakaś nowośc, bo żółtej o której każda z Was mi pisała nie było:) Zobaczymy co z niej będzie.
Szukam jeszcze kilku produktów do włosów, ale pech chciał, że akurat nie były dostępne:(

Koniecznie napiszcie mi na co jeszcze powinnam zwrocić uwagę. 

Poszukuję też fajnego kremu na dzień, na noc i serum odżywczego, bo moja Kozia Kimberly się kończy. Przez pojęcia fajne mam na myśli coś bez parafiny w składzie o lekkiej konsystencji, nadającej się na lato, ale i pielęgnujące skórę. Krem na noc może być trochę bardziej treściwy, a serum odżywcze i nawadniające. Przecież nie wymagam zbyt wiele ekhem:))
Czekam na Wasze propozycje

buziaki Aga

środa, 2 kwietnia 2014

Conversy za £4.5?

Mam kumpelę obieżyświata, która trzy tygodnie zeszłorocznych wakacji spedziła podróżując po Chinach. Oprócz zwiedzania Wielkiego Muru udało się jej też wstąpić na lokalny market i z jej opowieści wynika, że można tam dostać dosłownie wszystko. Wszystko co możemy kupić w Europie z tym, że w "konkurencyjnych" cenach.

Jeszcze kilka lat temu chińskie podróbki typu Adidos, czy Rolax raźiły koszmarną jakością, teraz trudno jest rozpoznać, która rzeczy jest "prawdziwa".

Przykładem mogą być kultowe trampki Converse, którę noszę od lat. Kto zgadnie, które są oryginalne, a które były kupione za niecałą piątkę?
Już nie będę was trzymać w niepeności...te brunde to moje:(( Sorry, ale Ci co znają mnie od lat wiedzą o mojej teorii o czystości conversów:)
Zrobiłam Wam kilka zdjęć, ale pokazać, że para z Chin jest dosłownie identyczna...
 Kolory, logo, jakość materiału. Jednyna różnica, którą odnalazłam to metka z języka. Ta poniżej pochodzi z Chin
 Język mojej pary)
 Podeszwa identyczna.
Jestem trochę skołowana. Z relacji koleżanki wynika, że na owym markecie (a jest ich tam tysiące) można kupić ubrania, sprzęty Audio, RTV, AGD, kosmetyki! Ile z tego ląduje na naszym rynku?

Chciałabym też przytoczyć historię, którę kilka lat temu opowiedział mi kolega motocyklista. Jeden z popularnych czeskich mini-moto Blata został sklonowany w Chinach. Kopia bardzo dobrze odpowiada oryginałowi, może nawet za dobrze, bo "specjaliści" stworzyli motocykl z łysymi oponami (bo sztuka, która została wysła na wzór, była używana i miała zdarte gumy).Upsi

Chiński przemysł rozwinął się z zaskakującym tempie i jest ogromną konkurrencją dla rynku na całym świecie. 

Pewnie część z Was pomysli, że ceny, ktore są narzucane na produkty ogólnodostępne w pierwszym miejscu, są zybt wygórowane, a koszt wyprodukowania ich "zamienników"jest przecież podobny. 

Czasami sobię myślę, co zrobiłabym w sytuacji, kiedy ja jako projektant danej rzeczy, dowiedziałabym się o tym, że ktoś bezczelnie kopuje mój pomysł i niekiedy lata ciężko włożonej pracy? 

Wspomniałam też wielokrotnie, że nie lubię, kiedy ktoś bardzo negatywnie wypowida się na temat kosmetyku, gadżetu, a zakupił go na bazarku i jego źródlo pochodzenia jest nieznane. 

Temat, który poruszyłam w poprzednim i dzisiejszym poście jest dość ciężki. Szczególnie, że żyjemy w czasach, kiedy większość z nas ogłąda daną rzecz dziesięc razy rozważając zakup (ja tak robię hahah). 
Ja chyba jednak uznaję zasadę, że wolę poczekać, odłożyć i kupić coś z trochę wyższej półki, bo oczekuję, że dana rzecz będzie mi służyć na dłużej. Nie zawsze się tak dzieje, ale w większości przypadków moja zasada się sprawdza. 

A co Wy myślicie?
Aga