linia

Co poszło nie tak?

Wczoraj po południu odwiedziłam kosmetyczkę i chyba coś poszło nie tak, bo dziś rano w lustrze zastałam:

Podobam się Wam w wersji za 30lat?

Spokojnie, to tylko nowa aplikacja Oldify, którą bawię się od jakiegoś czasu. W tym momencie do ściagniecią za free na iPhone:)
Życzę Wam pięknego weekendu:) Do zobaczenia i usłyszenia niedługo:) 
Agi x

Liz Earle w Red

Na początku należą się specjalne podziękowania mojemu Gavinowi, bo nie dość, że to pod moją nieobecność zjeździł pół miasta w poszukiwaniach, to na dodatek napstrykał nam zdjęcia.
Mowa tu o dodatku do magazynu Red (niestety promocja dotyczy tylko UK), jednego z moich ulubionch produktów do mycia buzi 
Liz Earle Cleanse & Polish Hot Cloth Cleanser.
Magazyn kosztuje £3.90 i w prezencie dostajemy 30ml kremu + szmatkę muślinową o wartośći £5.50!!!!
Wygodna tubka, wprost idelana na wyjazdy i zbliżające się wakacje. Dobre rozwiązanie jeżeli ktoś chce zwyczajnie wypróbować ten specyfik.
 
 Jeżeli mieszkacie na terenie Wiekiej Brytanii to musicie go wypróbwać, a dziewczyny z reszty świata uruchomiają teraz kontakty;))
 Powodzenia!

Buziaki i pozdrawiam
Agi

Wy się ze mną nie zabieracie...

Mój pobyt w Polsce powoli dobiega końca. Powolutku się pakuję i w mojej walizce niestety nie znajdzie się miesjce dla tych produktów:
Lirene płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu z witaminą C. Niestety, ale moim zdaniem po prostu nie radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Płyn wylany na płatek kosmetyczny rozmazywał mi podkład po całej buzi, nie usuwając go:((( To samo w przypadku demakijażu oczu, a właściwie tylko tuszu do rzęs... Przykro mi, ale alternatywą dla Biodermy nie będzie:(( Moja mam zużyje go do przemywania buzi z rana i do tego sprawdzi się idelanie, bo nie wysusza skóry:))
Essence Tusz do rzęs Mutli Action False Lashes Mascara. Tusz powinien pogrubiać rzęsy, a tymczasem jest suchy, kruszy się, rzęsom nie robi nic...Przypuszczam, że może trafił mi się felerny model. Nie mam ochoty na drugą próbę:(((
Isana Sun lip 20 SPF pomadka ochronna do ust z filtrem. Kupiłam ją pod wpływem impulsu, bo zapomniałam pomadki z domu, a wiało okrutnie tego dnia i usta mi zaczęły pękać:( Nie wiem co mnie podkusiło do tej, bo w dłoni mialam też tę z Alterry ruminakową. Chyba przeważył fakt posiadania filtru. Pomadka jest sucha, szorstka i zostawia biały nalot na ustach. Niestety, ale ust nie nawilżyła. Idelanie spdawdzi się latem na plaży, ale do tego czasu nie widzę w niej zastosowania.
Na sam koniec Babydream fur Mama, Wohlfuhl-Bad (Balsam do kąpieli). Produkt zakupiony pod wpływem blondhaircare. Dziewczyna prowadzi ciekawego bloga o pielęgnacji włosów i poleca ten balsam do kąpieli jako alternatywę szamponu. Jego bardzo ciekawy skład:
Aqua, Glycine Soja (Soybean) Oil, Sorbitol, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoamphoacetate, Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Parfum, Sodium Chloride, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Glycerin, Whey Protein, Lactose, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Polyglyceryl - 10 Laurate, Polyglyceryl - 2 Laurate, Glyceryl Caprate, Xanthan Gum, Tocopherol, Citric Acid i cena ok. 10zł za aż 500ml kuszą. 
U mnie jednak zastosowany jakko szampon do końca się nie sprawdził. Włosy myje dobrze, ale następnego dnia musiłam je myć ponownie. A tego nie lubię, szczególnie, że ostatnimi czasy robiłam to co 3 dni.  
Wzięlabym go ze sobą jako balsam do kąpieli, ale ponieważ butla jest gigantyczna, to chyba zostanie w domu i rodzina się nim zaoopiekuje...Może jak wróce do PL za kilka miesięcy, to znowu dam mu szansę? Bardzo chciałam żeby się sprawdził:)))
Ciekawa jestem jakie szampony, odżywki do włosów wy polecacie? Ktoś miał Isana Hair, odżywka wygładzająca z olejkiem babassu? Czytałam o niej pochlebne opinie:)) 
To tyle na dziś:) Pozdrawiam i do usłyszenia:))
Agi x

Korres oczyszczająca maseczka z granatem

Kilka tygodni temu w brytyjkich TKMaxxach pojawiły się kosmetyki greckiej firmy KORRES.
Jest to marka naturalnych kosmetyków pielęgnacyjnych, którę możecie znaleźć w Sephorze (ceny od ok.60zł w górę). Ja w UK nie spotkałam się z nimi w żadnej drogerii, chyba, że źle szukałam. Oświecić mnie proszę, jeżeli się mylę.
Wybór kosmetyków był duży, a ja skusiłam się na oczyszczającą maseczkę z granatem, bo akurat cierpiałam na deficyt tego typu specyfików (zmieniło się to po moim pobycie w Polsce hahah).
Maseczka kosztowała £4.99, zamiast £14.99
 Zanim przejdę do opisu maseczki, kilka faktów o firmie Korres i jej ideologii:
 Podoba mi się, a Wam?
Przechodzę do działania produktu. Opis producenta: 
"Jednym ze składników maseczki jest naturalna biała glinka, która ma właściwości chłonięcia sebum. Usuwa zanieczyszczenia i głęboko oczyszcza skórę, pozostawiając świeżą i promienną cerę. Ekstrakt z granatu bogaty jest w taninę, który zmniejsza wielkość porów i odmładza skórę. Cynk reguluje wydzielanie sebum i zapewnia ochronę antybakteryjną, balansując tłuste partie skóry ".
Jak dla mnie bomba:)
 40 ml produktu jest w różowej tubce, która przypomina trochę pastę do zębów. 
 Jakby ktoś był spragniony Greki, proszę bardzo:))
Maska należy nałożyć na oczyszczoną skórę i zostawić na ok. 10min, po czym spłukać letnią wodą. 

Przyszła kolej na na moje zdanie o tym produkcie. Maseczka jest bardzo przyjemny zapach i ładnie się aplikuje. 
Skóra po niej jest rzeczywiście oczyszczona, gładka, ale jeszcze nie zauważyłam zmniejszenia porów (o ile to możliwe). Ogromną zaletą jest brak uczucia ściągniecia skóry po zmyciu. Stosuję ją 2x w tygodniu i powinna wystarczyć mi na jeszcze kilka razy. So far so good.
 W poprzednich postach mówilam Wam o zakupach ze stron ZróbSobieKrem i Mazideł i na pewno się domyślacie, że będę próbowała stworzyć ten sam efekt mieszając moją glinkę (zieloną, but who cares) i ekstrakty owocowe. Życzcie mi powodzenia i do usłyszenia. 
Jakie są Wasze ulubione maseczki?
Agi x

PS. O napisniu tego postu przypomniała mi Alina link:) swoim artykułem o podkładzie tejże firmy. Dziękuję kochana

Powrót do przeszłości kosmetyki Celia

W Białymstoku jest jedna drogeria, którą pamiętam od dziecka. Choć moja mama kosmetycznym wariatem nie jest, ale bywała tam raz na jakiś czas. Jednym z głównych powodów dlaczego pamiętam to miejsce to jej charakterystyczny zapach (dla mnie luksus) i fakt, że w latach 80-tych i 90-tych Rossmanów i innych miejsc tego typu nie było. Wtedy mieszkaliśmy też w centrum miasta i drogeria "Lotos" znajduję się przy ulicy Lipowej, naprzeciwko kościoła Św.Rocha. 
Zawsze jak jestem w Polsce to odwiedzam ją z ogromną przyjemnością. Oczywiście pozytwyne wspomnienia to nie jedyny powód dlaczego tam zaglądam. Drogeria jest naprawdę dobrze zaopatrzona w kosmetyki, które często ciężko zaleźć w innych miejscach. Oprócz szafy ArtDeco, Isadory, L'oreal, Lumene, SallyHansen możecie tam znaleźć świetny wybór innych marek takich jak np. GoldenRose, Bell, Misslyn (młodsza siostra ARTDECO), Inglot, Dermacol, Delia, DAXCosmetics, Celia i wiele, wiele innych. 
I właśnie o produktach Celia powiem słów kilka. Pierwotnym założeniem zakupów był brązowy tusz do brwi z Delia (mówiłam o nich w swoich filmikach nie raz). Jednak po rozmowie z Panią Zosią (jedna z właścicielek drogerii), zostałam namówiona na odpowiednik z firmy Celia. Przy okazji kupiłam też lakierek do paznokci, ale chicho sza:)) Mam nadzieję, że się nie wyda;)
Trochę historii:
"Celia to jedna z najstarszych i najbardziej znanych marek kosmetycznych w Polsce. Jej historia ma swój początek w roku 1959. Dziś mimo wielu zmian na rynku i silnej konkurencji CELIA nadal cieszy się dużą rozpoznawalnością wśród Polek. Od października 2007 roku właścicielem marki jest firma Dax Cosmetics, która postawiła przed sobą zadanie jej odrodzenia." cytat ze strony www

Celia dosłownie kilka dni temu wypuściła nową kolekcję i podono od piątku wyprzedało się prawie wszystko:) Gama kolorystyczna lakierów Woman, nie jest specjalnie wielka, ale powinna zaspokoić większość gustów. Dominują czerwienie, róże i mysie kolory, czyli zawsze coś modnego. Ja wybrałam kolor no.12, bo takiego różu nie mam. Poważnie Wam mówię...nie mam!!!
W zgrabnej buteleczce jest 8ml lakieru i kosztuje 6.90zł. Ma wąski pędzek i dobrze się rozprowadza. Na zdjęciach dwie warstwy.
Teraz doczytałam na buteleczce, że lakier jest z utwardzaczem i podobno daje długotrwały efekt i jest odporny na ścieranie. Pożyjemy-zobaczymy. Potwierdzam, że rzeczywicie szybko schnie.

Celia Modelujący żel do brwi 
 Żel ma za zadanie rozczesać i ujarzmić brwi, przyciemnić je i zniwelować prześwity. Dostępny jest w dwóch kolorach: czarnym i brązowym. Ja zdecydowałam się na ten drugi.
 W sklepie miałam okazję przetestować jego działanie i coś co na pewno rzuca się w oczy to charakterystyczna szczoteczka:
Nie wiem, czy zdołacie to zobaczyć na zdjęciu, ale z jednej strony włoski spiralki są dłuższe...Produkt nakłada się tą krótszą/klasyczną stroną, a ewentualny namiat wyszesuje dłuższą częścią szczoteczki.
Podoba mi się też kolor, jest ciemnobrązowy bez rudawej poświaty.
Korektor dobrze wyrównuje kolor brwi, ale trzeba z nim uważać. Nie jest najłatwiejszy do aplikacji. Nie wiem też jak sprawdzi się u osoby z wąkimi brwiami. Lubię go, ale nie można go nakładać "po ciemku". Nie znalazłam informacji o jego pojemności, ale mogę Wam powiedzieć, że kosztował 9.60zł.
Z nowości widziałam też piękne błyszczyki i pomadki (którą mam dzięki 77gerda lalalala).
Jeżeli chcecie sprawdzić na własnej skórze te kosmetyki, to szukajcie ich w mniejszych osiedlowych drogeriach, albo kultowych, takich jak "Lotos".


Na koniec chciałabym tylko jeszcze napisać, że fajnie jest robić zakupy w takich małych rodzinnych biznesach i po prostu im pomagdać. W dobie gigantycznych supermarketów, ciężko jest się utrzymać na rynku. Z przerażeniem patrzę jak nawet moi rodzice, posiadający mały sklepik spożywczy, borykają się z masą. Zdaję sobie z tego sprawę, że każdy chce zaoszczędzić, ale czasami może warto zajśc do lokalnego sklepu. Tam powinniście być potraktowani "po ludzku". Oczywiście rozumiem pojęcie konkurecji, ale w większości przypadków jest ona po prostu nie fair:(( W przypadku kosmetyków czasami myślę, że lepiej zapłacić 1zł więcej i wyjśc ze sklepu z dobrze dobranym odcieniem podkładu itp. Ile razy Wam się zadrzyło, kupić coś, co zupełnie nie pasuję do Waszej cery? Mi osobiście kilka razy, a potem nie wiem co mam zrobić z delikwentem...
Może jak wrócę do Londynu, to postaram się napisać, albo nakręcić film o moich spostrzeżeniach o Polsce, jak po sześciu latach mojej nieobecności się zmieniła...

Pozdrawiam Was cieplutko i do usyszenia
Agi

Ps. Pani Zosia, nie zaplaciła i nie zapłaci mi za napisanie tego postu. Kosmetyki kupiłam za swoje pieniążki (tzn. mama mi pożyczyła:P)
Ps2. Robiąc zakupy, jedna pani rozpoznała mój głos, ale uciekło jej dziecko i nie zdążyłyśmy porozmawiać:) pozdrawiam