linia

Kolejne dodatki

W moim ostatnim filmiku, mówiłam, że z chęcią doniosę Wam o nowych dodatkach do prasy w UK. Nie spodziewałam się, że nastapi to tak szybko:
Przynam, że nie znałam wcześniej magazynu Easy Living. Okazyjnie kosztuje £2.90 i do wyboru mamy peeling albo balsam do ciała od Rituals...
W Marie Claire "farbka" do ust i policzków z TheBodyShop. Do wyboru dwa odcienie
 W InStyle do wyboru jeden z trzech kolorów wiosennych lakierów nails inc.
Cosmo, ale tylko te w sieci sklepów WHSmith oferuje  kosmetyki L'occitane
 
Żel do mycia buzi, tonik lub krem
 W Bazzar torba ekologiczna:
 
Ja nie zdecydowałam się na nic, ale może Wam się przyda:) 
Pozdrawiam 
Agi:))

Avon Liquid Freeze Quick Dry Nail Spray

Próbuję sobie przypomnieć, ile czasu minęło od mojego ostatniego zamówienia z firmy Avon. Dwa lata?
Nie wiem kto?, gdzie? kiedy? polecił mi ten spray, ale czekałam na promocję cenową:)
 
Nail Experts, Liquid Freeze Quick Dry Nail Spray to spray przyspieszający wysychanie lakieru do paznokci. W buteleczce z atomizerem jest 50ml i zazwyczaj kosztuje £6, ja kupiłam go za połowę ceny. 
Nie wiedziałam czego tak naprawdę mam się po nim spodziewać. We wtorek pomalowałam paznokcie Essie Who's the boss i nastąpiło pierwsze użycie. 
Spray działa z dużym zasięgiem i poniewać jego konsystencja jest oleista, polecam stosowanie nad zlewem, bądź ręcznikiem papierowym.
Spray ma ode mnie plus za przyjemny zapach oraz wygodną i szybką formę aplikacji (nie trzeba malować każdego paznokcia osobno). Dwa psiki na dłoń i gotowe:) 
Nie wiem, czy to wada, ale tłuści całą dłoń po popsikaniu...kiedyś miałam takie krople przyspieszające wysychanie lakieru z OPI i one działały identycznie (tamte aplikowało się bezpośrednio na paznokieć). Z drugiej jednak strony zaletą tego procesu jest natłuszczenie skórek wokół paznokcia.
 Spray rzeczywiście przyspieszył wyschnięcie lakieru, ale nie jestem w stanie stwierdzić ile minut zaoszczędziłam. Robiłam mini testy uciskowe po kilku minutach od aplikacji i nie zauważyłam "wgnieceń". Zaraz po tym poszłam też spać i rano nie znalazłam odcisków z pościeli.
Lakier nie błyszczy się tak jak np. po essie good to go albo seche vite, ale u mnie trzyma się do dziś...sukces. Wczoraj moje paznockie zostały wystawione na próbę, szpachlowałam ręcznie mozaiki i lakier jest praktycznie nienaruszony. 
W moim przypadku to fajne, szybkie rozwiązanie kiedy czasu brak. Mam nadzieję, że okaże się wydajny.
Używałyście kiedyś tego wynalazku?
Pozdrawiam 
Agi xxx
Ps. Jutro pojawi się post o nowych dodatkach do gazet w UK:)

Bo Michały to fajne chłopaki

Śledzący mój kanał na YT, może pamiętają/wiedzą o tym, że za czekoladą jakoś specjalnie nie przepadam. 
Niektóre z osób komentujących nawet stwierdziły, że chyba coś ze mną musi być nie tak:) hmmm pewnie poniekąd mają rację...ale, zawsze jest ale...jest kilka drobiazgów, którym nie mogę się oprzeć:)
Na pierwszym miejscu są Miszałki (język Gavina). Niedawno odkryliśmy kawowe i białe...Oh my days!!!! Niebo w gębie.
Przywiozłam po paczce z Polski i jak widzicie, niektóre cieszą się lepszym powodzeniem...
Nie wiem co z nich jest, ale uwielbiam, do tego stopnia, że przydzieliłam sobie (Gavinowi też) dzienną dawkę:)) Oczywiście, żeby nas brzuchy z przejedzenia nie bolały...Ostatnio wypatrzyłam je też w polskim sklepie, ale chyba udam, że mi się przywidziało. Lepiej będzie jak kupię je raz na rok i wtedy smakują inaczej:)) Myślicie, że mój niecny plan się powiedzie?
Ciao
Agi

Dizajnerzy w Prajmani vol.2

Kolejny odcinek z serii projektanci w Primarku. Część pierwsza tu link.
 Dziś o torebce do złudzenia przypominającej jedną z najbardziej rozpoznawalnych "tworów" Michaela Korsa: Hamilton large tote (w sumie chyba tylko ta mi się podoba). Jej oryginalna cena w Wielkiej Brytanii to £295.00, "primarkowa" kosztuje jedyne £12.00

Oczywiście wykończenie pozostawia wiele do życzenia, ale hej...
Ta beżowa się uśmiecha do mnie ładnie. Idzie lato i lubię rozwiązanie z ciemną lamówką.
Jak myślicie deal or no deal?
Pozdrawiam Agi xxx

La Boheme in Royal Opera House

Szkoła w której pracuje, obchodziła tydzień sztuki. Pięć intensywnych dni. Było gorąco:)
W poniedziałek premiera filmów nakręconych przez dzieciaki, we wtorek zajęcia z gry na bębnach (do dziś czuję rytmy samby), w środę ja prowadziłam zajęcia z układania mozaiek. Oprócz tego tańczyłam jak słoń (nie pytajcie:))) W czwartek strajk metra, pokrzyżował nasze plany i wizty w galeriach zostały odwołane. Piątek to dzień opery. Na to czekałam najbardziej, bo to był mój pierwszy raz.
Budynek Royal Opera House znajduję się w Covent Garden. Siedziba Opery Królewskiej (The Royal Opera House) i Królewskiego Baletu (The Royal Ballet).
Pojechaliśmy tam zoabczyć La Bohème, czyli Cyganerię Pucciniego (1896r)
 W środku:
 budynek robi wrażenie

Wiem, że zdjęcie nie oddaje uroku i magii miejsca, ale ja byłam w stanie powiedzieć tylko WOW!!
Akcja opery w czterech aktach rozgrywa się w Paryżu w latach trzydziestych XIX wieku. Jeżeli nie znacie Cyganerii to w telegraficznym skrócie, historia miłosna Rodolfo (poeta) i Mimi (hafciarka). I jak to zwykle w miłości bywa, występuje element zazdrości, namiętności, podstępu i bezsilności. Każdy akt stanowi całość samą w sobie, kontrastując jednocześnie z pozostałymi. 
Muzyka oddaje różnorodność nastrojów powieści, przechodzących bezpośrednio od beztroskiej radości i szampańskiego humoru do przejmującego tragizmu. Nie zdradzę Wam jak się zakonczyła ta historia, powiem tylko, że udawałam, że szukam czegoś w torebce, ocierając łzy...taki ze mnie wrażliwiec, a dzieciaki miały niezły ubaw:)
Mieliśmy też niepowtarzalną okazję zobaczyć co dzieję się za czerwoną kurtyną w czasie przerwy:
Był i czas na coś słodkiego:
Ja z Lisą (koleżanka z pracy)
Te popołudnie na długo zostanie w mojej pamięci. Nie wiem, czy miałyście okazję kiedykolwiek brać udział w tak emocjonującym przeżyciu. 
Na mojej liście marzeń zostało jeszcze kilka rzeczy m.in zobaczyć na żywo tańczące baletnice. Wszystko powolutu się spełni, trzeba tylko wierzyć i realizować plan:) 
Pozdrawiam i do usłyszenia
Agi x