Rozwiązanie zagadki z poprzedniego posta.
W aptece szukałam tej oto cudownej wody o której ciągle trąbi moja pielęgnacyjna guru Caroline Hirons.
La Roche-Posay
Serozinc
Na opakowaniu producent opisuje Serozinc jako tonik dla cery tłustej z problemami. Dodatkowo przynosi ulgę wrażliwej skórze po goleniu, a także łagodzi podrażnienia, nawet te pieluszkowe.
W pewnym sensie możemy porównać go do mojej ulubionej wody termalnej Uriage
Z tym, że ich składy są zupełnie inne. La Roche-Posay składa się z wody, chlorku sody i roztwóru siarczanu cynku. I to właśnie ten ostatni składnik ma działanie przeciwzapalne i lecznicze. Polecany w trudno gojących się ranach, łysieniu, łojotokowych i bakteryjnych chorobach skóry, czyni go idelanym tonikiem dla cer trądzikowych (i nie tylko).
Zamówiłam go (jak i jeszcze kilka innych drobiazgów) z francuskiej strony leguidesante.co.uk. Tam kosztuje niecałe £5, tylko przesyłka jest kosztowana, ale zamówienie zrobiłam z koleżanką, więc nie było tak źle.
Można też go zdobyć tu klik
Wody użyłam od kilku dni i używa mi się jej przyjemnie. Nie zauważyłam gigantycznej różnicy w porównaniu do Uriage, ale domyślam się, że na efekty jeszcze będę musiała poczekać.
Słyszałyście kiedyś o tej wodzie? używałyście?
Pozdrawiam Aga