Pierwszy raz zobaczyłam je na targach dla maluchów (pisałam o nich tu), ale wtedy pomyślałam sobie, że nie potrzebuję. Przecież to najzwyklejsze pieluchy muślinowe/tetrowe, tylko w żywych kolorach.
Przeglądając brytyjskie strony dla przyszłych mam, bardzo często ktoś o nich wspomniał i nawet nie wiem kiedy przyszła chęć posiadania. Bobas z okładki też mnie zauroczył.
Zestaw siedmiu ściereczek muślinowych wykonany jest z luksusowej w dotyku bawełny no i te tęczowe kolory. Jedyne co mnie powstrzymywało przed zakupem, to ich cena:( Próbowałam znaleźć ich odpowiednik, ale z marnym skutkiem. No ale jak mówi porzekadło, że bycie cierpliwym popłaca, doczekałam się i na jednej ze stron www znalzałam kupon zniżkowy...wtedy już nie mogłam się powstrzymać:)
Na swoje usprawiedliwienie mogę jeszcze powiedzieć (a może nie muszę??) jak szeroki wachlarz zastosowań takowe szmatki posiadają:)) Przydadzą mi się przy karmieniu niemowlaka i łapania przeróżnych wydzielin z buzi, kiedy będzie nam się odbijało;)) Mogą być prześcieradełkiem, matą do przewijania, myjką, kocykiem bezpieczeństwa i wiele, wiele innych.
Czytałam, że kolory mimo częstego prania zostają intensywne na lata i na pewno ożywią nasze dnie:)
Już mam plan na zdjęcia jakie możemy zrobić z użyciem szmatek:)
Mama wysłała mi też kilka klasycznych białych pieluch i sama jestem ciekawa, których będę używała częściej. Oczywiście będę Was na bieżąco informować.
Trzymajcie się i na koniec piosenka:
Wasza Aga i jej bump
xxx







