linia

FAQ: Moje ulubione aplikacje na iPhone

Hej, dziś wieczorem kolejny post z serii najcześciej zadawanych pytań. 
Pokaże Wam ulubione aplikacje na telefon. Mój model to iPhone 4s (mam go od tygodnia), wcześniej posiadałam jego starszego brata 4. 
Wszystkie zdjęcia na blogu są zrobione właśnie tym telefonem i do ich edycji używam programów z poniższej listy:
Najbardziej lubię Instagram (darmowa app, która działa cuda). To wlaśnie dzięki niej zdjęcia na blogu wyglądają ciekawiej...(lata 50te, 60te, przyciemniamy, rozjaśniamy, dodajemy ramki, prześwietlenia itp)
 Żeby korzystać z aplikacji, trzeba się zarejestrować i teoretycznie każde ze zmienionych zdjęć jest w sieci, ale możecie je ukryć. Przyklady...
Photosynth to kolejna warta uwagi, można nią zrobić m.in:
Zdjęcia powyżej nie należy do najpiękniejszych, ale w tym momencie nie mam innego:(

Generlanie cała kategoria 'Fotografie' w sklepie z aplikacjami należy do moich ulubionych. Raz na jakiś czas, sprawdzam co w trawie piszczy i często ściągam je wtedy, kiedy są za free:)
Telefon Agusławy nie może się też obejść bez aplikacji takich jak np. zakupy:)) (często z nich nie korzystam)
Uroda: polecam MakeupAlley:) Recenzje praktycznie każdego kosmetyku na rynku, szczególnie przydatna, kiedy jesteśmy w sklepie i chcemy coś kupić, bo akurat ma okazyjną cenę:)


Oprócz tego oczywiście klasyki takie jak:
Twitter (jestem w stałym kontakcie z Wami)
Skype (kontakt z rodzicami)
Facebook (kontakt z przyjaciómi)
eBay (tu trzeba mieć rękę na pulsie:)
PinkPad (coś kobiecego, nasz miesięczyny kalendarzyk)
Latarka (bo nigdy nic nie wiadomo)
Gry (dla dzieciaków i nie tylko)
W kategorii Lifestyle mam też: 
Shazam (słyszycie piosenkę,wpada Wam w ucho i nie wiecie kto ją śpiewa? Przykładacie tel do głośnika i aplikaja wyszukuje Wam autora i tytuł piosenki, nawet da Wam link, gdzie możecie ją kupić) Cool ha
Nie wyobrażam sobie życia bez:
Tube Status (info o londyńskim metrze)
Bus London (rozkład autobusów)
Maps (nie można się zgubić, nie raz uratowała mi skórę)
Weather (czy potrzebuję parasola, czy szalika?)
Kalendarz (synchronizowany z tym z pracy, cud!!) 
No i jedna z najważniejszych to oczywiście moj notatnik, w którym zapisuje wszytsko:)) Plany na kolejne filmiki i posty:)

Jeżeli macię ochotę dowiedzieć się czegoś więcej na temat aplikacji, to piszcie i oczywiście jeżeli Waszym zdaniem brakuje mi czegoś w mojej kolekcji, to czekam na polecenia. 
Serdecznie Was pozdrawiam i do usłyszenia
Agusława



FAQ: Michael Kors, moje zegarki

Hej, 
Muszę na początku zaznaczyć, że poniższy post, nie powstał w celach "chwalipiętych". Powód jest inny...banalny...moje lenistwo. Każdego dnia dostaję wiadomości z zapytaniem o mój zegarek i postanowiłam o nich (tak, bo mam dwa) napisać krótką notkę. 

Miłośniczką czasomierzy jestem od lat. Dziś wspomnę tylko o zegarkach Michela Korsa, ale moja kolekcja ma jeszcze kilka bliskich memu sercu okazów. Raz na rok/dwa dochodzi do niej nowy model. Staram się wybierać klasyki pasujące do różnych strojów i okazji. Pewnego dnia znajdzie się w niej Omega, Tag Heuer i obowiązkowo Cartier (marzenie i miłość). Dobra, przechodzę do sedna:))
Pierwszy zegarek MK dostałam od Gava na urodziny dwa lata temu. Sam wyszedł z inicjatywą, ale z modelem i kolorem musiałam mu trochę pomoć. Ponieważ mój wybraniec nie był dostępny w UK, zamówił mi go z USA (i zapłacił $40 cła!!!)
Model to MK5222, jest wykonany ze złotego metalu (bransoleta  ma matowo-błyszczące ogniwa).
Drugi kupiłam sobie sama:) Przy wyborze, sugerowałam się połączeniem srebrnej i złotej bransolety, która pasuje do praktycznie wszystkiego. Model MK5057 ma perłową tarczę i zamiast liczb zgrabne "diamenciki"
 My babies
Oba są bardzo ciężkie i masywne. Na pewno "czuć je" na nadgarstku. Możecie regulować długość bransolety. MK5222 ma szersze i większe elementy i w tym momencie jest na mnie minimalnie za szeroki, ale jak zdejmę kolejne ogniwa, staje się za ciasny:(
Oba zapianją się w ten sam sposób:

Często pytacie mnie o to, czy się nie przecierają? 
Złoty noszę rzadziej i nie zauważyłam nic oprócz minimalnych zarysowań (specjalnie nie czyściłam czy polerowałam, żebyście mogli szczerze zobaczyć). 
Drugi model noszę każdego dnia i od wewnętrzenj strony widzę większe zużycie. 
Muszę zaznaczyć, że ja w pracy go nie zdejmuję, a robię dużo...mam m.in zajęcia techniki (piłuje, szlifuje, maluję, stukam młotkami itp), gotowanie...chodzenie do lasu i rozdzielanie bijących się nastolatów...(Czy mówiłam, że kocham swoją pracę?)

Najbardziej lubię w nich to, że moim zdaniem super się prezentują. Są praktycznie oprócz kolczyków "perełek", moją jedyną biżuterią i spełniają tę rolę idelanie. Przez połączenie spotrowego stylu (stopera) z elegancją, pasują do wielu stylizacji, od jeansów po sukienki...Każdego dnia dostaje od kogoś na ulicy komplement i zapytanie skąd mam zegarek? 
Wady: Niestety cena:(( Ja miałam szczęście w tej kwestii, bo pierwszy dostałam,a drugi kupiłam za 1/4 ceny sklepowej. 
Czy są jej warte? Wydaje mi się, że tak, zważywszy na fakt, że noszę je codziennie (zawszę tak sobie to kalkuluję). Mam niektore rzeczy, które nie kosztowały dużo, ale noszę je raz na rok i ich cena w stosunku do używalności jest po prostu wysoka:))
Kolejną wadą może być ich rozmiar. Nie polecam ich osobom o bardzo wątkich nadgarstkach, bo można pachając ręką, sobie, albo komuś krzywdę zrobić:)
Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, to śmiało mi je zadawajcie. 
Pozdrawiam 
Agi x

Ps. Sama wymieniam baterię i reguluję rozmiary bransolety:)) Mini zegarmistrz ze mnie:) ekhemm
PS
Ps2. FAQ: Powiedz mi coś o swojej pracy? 
Nie wiem czy na ten temat się coś pojawi...muszę się zastanowić.

Volume Million Lashes Luminizer Mascara For green eyes

Niedawno odpowiadałam na komentarze z filmików sprzed roku i zwróciłam uwagę na swoje rzęsy. Podobały mi się! Teraz też mi się podobają, ale chyba wtedy były bardziej widoczne! Podczas ostatnich zakupów w supermarkecie, odwiedziłam szafę z kosmetykami. Do koszyka najpierw włożyłam tusz z Max Factor 2000 calories, ale po 5 min zmieniłam zdanie i zrobiłam coś, za co siebie nie lubię:( Kupiłam coś pod wpływem impulsu:
Jak to ze mną bywa, już w domu żałowałam i pytałam Was, czy powinnam ją zwrócić? 
Chyba dobrze, że moja ciekawość wygrała i ją zatrzymałam.
Loreal Volume Million Lashes Luminizer Mascara to tusz do rzęs, który podobno ma podkreślać kolor tęczówki (Ja słyszałam o czymś takim jakiś czas temu na jakimś kanale z USA, ale sceptycznie do tego podeszłam).
Do wyboru są 3 kolory: 
do oczu zielonych,
do oczu o piwnej tęczówce 
i dla niebieskookich. 
Trudno mi było zdecydować, która maskara będzie odpowiednia, ponieważ moje oczęta nie mają bliżej określonego odcienia. Na upartego mogłabym się podpasować do każdego z wyżej wymienionych opcji. W końcu zdecydowałam się na ten dla zielonych. 
Klasyczna, duża sylikonowa szczoteczka na której możecie zobaczyć odcień tuszu.
Trochę się przeraziłam, że ten szmaragdowy odcień może podkreślać moje sińce pod oczami, ale na szczęście nie robi tego. A co robi?
Oko bez niczego
 Po:
Z użyciem programu Instagram:

Nie wiem, czy kolor tęczówki mi się jakoś specjalnie zmienił, ale tusz bardzo mi się podoba:) Trzyma się cały dzień i pięknie podkreśla moje rzęsiska;)
Zauważyłam jeszcze, że w przeciweinstwie do straszego brata (klasyczny million volume lashes), ten nie jest tak wilgotny i aplikacja jest bardzo przyjemna. Mam nadzieję, że nie oznacza to przedwczesnego wyschnięcia:)
Probowałyście takich niespodzianek podbijających tęczówkę oka? 
Agusława Was pozdrawia i życzy miłego tygodnia.
kiss kiss

Ostatki wyprzedaży

W sobotę całkiem przypadkiem trafiłam do Zary i tam "zupełnie przypadkiem" znalazłam:
Bluzkę ze złotym zameczkiem na piersi miałyście okazję zobaczyć na jednym z moich ostatnich filmików:
Beżowe buciki na mini koturnie:
 Marzyły mi się czarne, ale ich już nie było:((
Nagrałam Wam też dziś strój dnia z nimi i niedługo będziecie mogli przekonać się jak wygląda na nodze:)
Na sam koniec jedne z najwygodniejszych i idealnych spodni na lato: 
granatowe chinosy
 Będą pasowały do marynarsko-pasiastej bluzki, albo najzwyklejszego białego podkoszulka;)
Każda z powyżej pokazanych rzeczy kosztowała mnie po £9.99 i mam nadzieję, że moje zakupy z wyprzedaży się na nich zakończą:)Trzymajcie za mnie kciuki:) 
Buziaki i do usłyszenia
Agi x


Rozrabiać, czy nie?

W mojej szafce pod zlewem, od miesięcy stoją i czekają na swoją kolej te dwa kosmetyki z Biochemii Urody. 
Myślicie, że warto je rozrobić?
Wiecie, że mam hopla na punkcie włosów i to właśnie dlatego pół roku temu zamówiłam sobie te mleczko z jedwabiem...czekając na zamówinie, zaczęłam używać olejów i nie chciałam mieszać zbyt dużej ilości produktów.
Ostatnio zmieniłam też sposób w jaki dbam o włosy i zastanawiam się, czy warto z tym mleczkiem zaczynać? Używałyście?
To samo ze słynnym puderm bamusowym...
Mam puder sypki z MAC (Pro set powder) i SkinFood (Peach Sake) i żaden z nich nie matuje mojej  buzi na dłużej (SkinFood użyłam w dniu ślubu)...oba wysuszają moją cerę i przy dłuższym stosowaniu powodują wysyp, dlatego tego z BU też się boję! Powinnam?
Uwielbiam ideę kosmetyków robionych w domu i żałuje, że BU nie wysyła za granicę:( 
Z ich asortymentu bardzo przypadł mi hydrolat oczarowy (skończył mi się). Olejek myjący idelanie zmywa KAŻDY makijaż oczu, ale nie wybaczę mu tego, że potem widzę jak przez mgłę:(( Przy dłuższym stosowaniu, też trochę podrażnił mi okolicę oka:(
Trochę zawiodłam się też na peelingu enzymatycznym:( Ile ja do niego miałam podejść??? Nakładałam podczas kąpieli, w czasie kiedy Gav się kąpie też siedzę w łazience w oparach, bo podobno ma lepiej działać i jakoś nie zauważyłam wielkich zmian. A szkoda:( może go źle rozrobiłam? Nie wiem?

Koniecznie muszę zamówić sobie żel hialuronowy (do mieszanki z Uguisu no fun) i co jeszcze polecacie? Napiszcie mi proszę, to pomęczę mamę:) 
Dziękuję
Agi
Ps. Może napiszcie mi też, czego nie polecacie i dlaczego:) dziękuje