Polski wieczór kulturalny

Wczorajsze poźne popołudnie spędziłam na delektowaniu się ojczyjstą strawą, żeby potem rozruszać najedzony brzuch dawką dobrego humoru.
Spotkanie ze znajomymi rozpoczęliśmy od Restauracji Tatra:
 Ja skusiłam się na treściwy żurek i gołąbeczki (bo w domu mam lenia na przygotowanie swoich).
Pychota!!
 Na deser nie było już miejsca i czasu, bo czekali na nas chłopaki z kabaretu.
Ani Mru Mru wystąpili w londyńskim POSK-u w którym, aż wstyd się przynać, nigdy wcześniej nie byłam. Miejsca na balkoniku w pierwszym rzędzie zapewniły idelne widoki...Szkoda tylko, że taka mała jestem, bo przez pół przedstawienia musiałam siedzieć na brzegu krzesła, bo nie widziałam sceny:) No ale niektórzy mówią, że małe jest piękne hahah
 Nie jestem specjalistą/krytykiem kabaretowym, ale chciałaym tylko powiedzieć, że początek przestawienia był ok. Show trwało prawie dwie godziny i moim zdaniem druga połowa była znacznie ciekawsza i śmieszniejsza. Pod koniec zaczęłam płakać (oczywiście ze śmiechu) i brzuch mnie rozbolał od wstrząsów.
To ciekawe doświadczenie, zobaczyć chłopaków dosłownie kilka metrów od siebie. Wcześniej miałam okazję oglądać panów tylko na ekranie TV. Podczas przedstawienia wyczułam pozytywną więź pomiędzy nami. Michał (który dla mnie na zawsze zostanie Tofikiem) kilka razy nie mógł powstrzymać się od szczerego śmiechu. Uwielbiam ich za spontaniczność. 
 To był udany wieczór. 
Niedziela zapowiada się intensywnie, ale mam nadzieję, że wieczorem uda się mi zacząć regenerować siły na przyszły tydzień.
Jaki Wam mija weekend?
Pozdrawiam 
Agi xxx

62 komentarze:

  1. ja ich uwielbiam :) miałam okazję widziec ich na żywo i są to nie zapomniane chwile :) Tofik rules! :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też lubię chłopaków. Dla mnie najlepszy skecz to ten, o otwarciu supermarketu. Halo Mietku, halo Władku ;)
    Aga super, że dokarmiasz dzidziusia polskim jedzonkiem :)
    Mój weekend mija średnio ;/ Zepsuł nam się samochód akurat jak mieliśmy jechać z młodym do przychodni bo coś długo jest przeziębiony. Ale za dwie godzinki wybywam z koleżanką na śniadanie na mieście :D Mam nadzieję, że się poprawi.
    Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej...mam nadzieje, że auto się szybko naprawi i maluch lepiej się czuję...jakiś wirus w powietrzu lata:(

      Usuń
    2. Dzięki za miłe słowa. Okazało się, że mały ma jakiegoś wirusa ale już na wykończeniu. Uff... :)

      Usuń
  3. Ojej uwielbiam ich! To mój ulubiony kabaret!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. oooo moi ulubieńcy:D mowa tu o ani mru mru i goląbkach:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie długie, opisowe nazwy na znane nam potrawy:P

    Mój weekend bardziej stresujący niż obfitujący w odpoczynek, oby dzisiejszy dzień to zmienił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że było lepiej niż w sobotę...u mnie też intenstwnie...już nawet się tym tak mocno nie przejmuję:)

      Usuń
  6. o to ostatnie zdjęcie to jeden z moich ulubionych skeczy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że dzień miło spędzony i bardzo "po polsku" ;) lubię ani mru mru... i gołąbki też :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Gołąbki były wczoraj :) A dzisiaj dokończyć tylko pakowanie walizki i jedziemy do Polski :) Nie mogę się doczekać kiedy będę już w swoim domu :D

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam Ani Mru Mru! :) bardzo fajny blog.. a jedzonko wygląda smakowicie! zapraszam do mnie obserwuje! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ach gołąbki ;)
    Agnieszko ile masz wzrostu zawsze mnie to ciekawiło ale jakoś nie miałam odwagi zapytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Juz to pisalam i u Nissiax, zazdroszcze Wam , ze macie dostep do polskiej kultury. Niestety na Cyprze zadni polscy artysci sie nie pojawiaja... no chyba ze tylko na plazowanie;)

    OdpowiedzUsuń
  12. mój ulubiony kabaret , byli w mojej małej mieścince z czego jestem bardzo zadowolona pamiętam że brzuch mnie bolał przez pare dni :)

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam ten kabaret:) Zawsze mnie bawią:P A tej restauracji nie znam ale ja w Londynie rzadko jadam na mieście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też za często nie odwiedzam restauracji, ale raz na jakiś czas robimy takie wypady. POlecam z całego serca

      Usuń
  14. Uwielbiam gołąbki :) Szczególnie te od mojej babci :) Ani Mru Mru też bardzo lubię i chciałabym się kiedyś wybrać i zobaczyć ich na żywo

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja także miałam okazje oglądać ich na żywo, tak jak mówisz czuć te pozytywną więź. Weseli są :)) POzdrawiam Was :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wczoraj oglądałam ich w TV :D Ale na żywo muszą robić większe wrażenie ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeeej tak bardzo Ci zazdroszczę! Kocham Ani mru mru :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Rzeczywiście miałaś polski wieczór :) Ani mru mru to jedyny kabaret który miałam okazję oglądać na żywo i do dziś mam banana na buzi :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Gołąbki miałam w czwartek - pychota! Ale strasznego smaka mi narobiłaś na żurek!!! Chyba już wiem co dzisiaj będzie na obiad :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie zrobilam zdjęcia, bo był smakowity...gęsty, sycący...pychota

      Usuń
  20. Uwielbiam Ani mru mru ! Są genialni ! :)

    Obserwuję + zapraszam [nowy post] :

    http://soifverte.blogspot.com/2012/10/59-recenzja-bandi-kojacy-balsam-do-ciaa.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedyś Ani Mru Mru byli moimi ulubieńcami jeśli chodzi o kabarety, potem niestety wypadali coraz słabiej... Obecnie u mnie na pierwszym miejscu wśród kabaretów jest Kabaret Hrabi.
    Życzę Ci spokojnej niedzieli i pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem do tyłu z kabareatmi...nie mam PL TV:( ale w PL zawsze nadrabiam

      Usuń
  22. najlepszy kabaret na świecie! aż sama nabrałam ochoty na gołąbki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. chłopaki maja turne po świecie:) -sa świetni :)jesli nie najlepsi na chwile obecna :):)

    OdpowiedzUsuń
  24. Super. Śmiech to zdrowie, dotlenienie i endorfiny ;) Do tego jeszcze od Naszych :)Podoba mi sie minimalistyczna scenografia. Pamiętam, siedziałam kiedyś na podobnym miejscu w operze i początkowo psuło mi to humor, ale jeśli przedstawienie jest udane, zapomina się o tych niedogodnościach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam gołąbki :) Właśnie dzisiaj miałam na obiad. Moja mama robi rewelacyjne :)
    A kabarety bardzo lubię oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy jest szansa na gołączka na lunch dla Agusławy na jutro?

      Usuń
  26. Aga, spróbuj w Tatrze papryczkę nadziewaną kaszą... niebo w gębie! Desery mają równie pyszne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno spróuję...a na deser nie było już czasu:((

      Usuń
  27. jak ja wam zazdroszcze tych kabaretow na zywo.u nas w brukseli tylko jakies sredniej jakosc koncerty polskich grup...pfff

    OdpowiedzUsuń
  28. Gołąbki kocham! Szczególnie na włoskiej kapuście. Ani Mru Mru moim zdaniem kiedyś było lepsze, teraz mniej mnie śmieszą. Ale też przyznam, że nie jestem za bardzo na bieżąco. Za to polecam Hrabi. Uwielbiam ich!

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam Ani Mru Mru ! Są najlepsi.;)

    OdpowiedzUsuń
  30. narobilas mi smaka tymi golabkami! palce lizac!

    OdpowiedzUsuń
  31. świetnie mija weekend, dzięki :) zaowocował spacerkiem i nowym postem na blogu, zapraszam do zajrzenia :) pozdrawiam Aguś.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ani Mru Mru odwiedzili rowniez Norwegie 3 tyg temu :) brzuch bolal ze smiechu :D

    OdpowiedzUsuń
  33. A ja się dzisiaj minełam z panem Michałem w drzwiach restauracji w centrum ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie? Chłopaki się bujają po Londynie hahah pozdrawiam

      Usuń
    2. I gdyby nie Twój post to bym prawdopodobnie tak szybko go nie rozpoznała ;)

      Usuń
  34. Tofik nie wydurniaj sie, normalnie idz :D ... uwielbiam hehe :D

    pierozka bym zjadla :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Jestem wielką fanką gołąbków i pewnie też bym to wybrała (i pewnie z tych samych powodów ;p). Co do kabaretów - ogólnie nie przepadam, ale może warto zobaczyć na żywo :).
    Pozdrawiam,
    Ania
    www.hallomania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. Super, również ich lubię, chociaż mam innych faworytów:))

    OdpowiedzUsuń
  37. poza tym uwielbiam gołąbki nad życie:)))

    OdpowiedzUsuń
  38. WOW, i love your blog so much! please remember to visit our fashion site: www.ringsandtings.com xx

    OdpowiedzUsuń
  39. Ani Mru Mru sa genialni !! uwielbiam ich oglądać...mogłabym codziennie ich wysłuchiwać :D na żywo dając występy też fajnie być na każdym mimo iż ten sam, ale zawsze inne reakcje ;}
    Dobra tez jest 'Neonówka' :}

    OdpowiedzUsuń
  40. Uwielbiam kabaret Ani Mru Mru a w szczególności "Toffika"! Kocham go miłością bezwarunkową i bezgraniczną, uwielbiaj jego sceniczne miny i sposób w jaki gra :)

    OdpowiedzUsuń
  41. musilo byc naprawde swietnie :) golabki uwielbiam :P chlopakow tez lubie :D

    OdpowiedzUsuń
  42. jesli chodzi o żurek to najlepszy śląski :) taki prawdziwy slaski pychotka uwielbiam ;) a ani mru mru ostatnio troche spadlo w moim rankingu jeszcze uwielbiam śmiech Katarzyny Pakosinskiej ktora wystepowala z Kabaretem Moralnego Niepokoju szkoda ze juz nie wystepuje :P bo doprowadzala mnie do bolu brzucha :) super ze za granicą mozesz zakosztowac troche polski :)

    OdpowiedzUsuń