Sweetshop

Kolejna ciekawostka z wycieczki.
Najstarszy sklep ze słodyczami w Devon
Cranch's.
Wyobrażacie sobie takie miejsce jako dziecko? 
Raj na ziemi!
 Gavin nie raz mi opowiadał o miejscowym sklepiku, gdzie wydawał swoje kieszonkowe. Buzia uśmiechała mu się od ucha do ucha, kiedy wracał z papierową torbą ulubionych słodyczy.
 Sklepowe półki są wypełnione szklanymi słojami, każdy z innymi słodyczami. 
Dla mnie i pewnie większość z nas nie znaczą zbyt wiele, ale Brytyjczycy z nostalgią odwiedzają takie miejsca.
 
Oprócz tego klasyczne Fudge, czyli nasze rodzime krówki. 
Kilka wariacji:))
 Moje dzieciaki zaglądały tam regularnie (tak na poważnie to jedzenie na statku było okurtne)
W samej firmie podoba mi się to, że pomimo istnienia na rynku od ponad 100 lat, cały czas się udoskonalają i asortyment jest odpowiedni dla tych o szczególnych wymaganiach dietetycznych. Znajdziecie słodycze bez cukru, glutenu, wegetariańskie, itp.

Ja kupiłam niespodziankę mężowi i żebyście tylko mogli zobaczyć jak mu się oczy zaświeciły na ich widok:

O tym jak smakują powiem Wam już po:))
Smutną rzeczą jest to, że na terenie Wielkiej Brytanii coraz mniej takich miejsc:(( Ja mogę to porównać do tęsknoty za centralą rybną ktorej co piątek mama kupowała najlepszą na świecie pastę rybną. Pamiętacie te uczucie? Jak zaglądałam do wielkiego zbiornika/wanny żeby pomachać rybom?
Ach te czasy...ciekawe co będą wspomniały nasze dzieci:))
Pozdrawiam Was i do usłyszenia
Agi x

69 komentarzy:

  1. aż ślinka cieknie na sam widok :) nie wiedziałabym co wybrać

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja dzieckiem już nie jestem, ale to dla mnie istny raj na ziemi :) Uwielbiam słodycze, jak jeszcze są w ślicznych opakowaniach, to już w ogóle :)

    Dobrze Aga, że wróciłaś cała i zdrowa :)
    Do tego z dobrymi wspomnieniami.

    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróciłam cała, ale nie do końca zdrowa...już mi lepiej:)

      Usuń
  3. ja tam nie załuję starch czasów - musiałam pic tran o naturalnym smaku i mleko bo nic innego na odpornosc dla dzieci nie było:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale mi narobiłaś ochoty na słodycze :) Pozdrawiam Cię, Paulina :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie sklepy, mają swój niepowtarzalny klimat:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To wszytko wygląda świetnie!
    Zapraszam na małe rozdanie kosmetyczne
    http://magdaikosmetyki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Też by mi się oczka zaświeciły :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Fudge, mniammm!!

    w takim sklepie nie wiedzialabym co wybrac, wiec szybko radosc przerodzila by sie w zaklopotanie

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze chciałam się wybrać do takiego sklepu ze słodyczami,ale nie takimi zwykłymi jak marsy etc. :))

    OdpowiedzUsuń
  10. eh kiedy wróca te czasy kiedy będę mogła jak dziecko opchać się żelkami i nie martwić o za ciasne jeansy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie wiedziała bym co wybrać tyle tu słodkości:)

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój facet - też Anglik zawsze w takich sklepach szuka Coconut ice sweet ;-) mówi ze ten smak przypomina mu dziecinstwo, ja sprobowalam tylko raz ale moje zęby nie wytrzymały takiej dawki cukru :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mowiłam o nich Gavinowi i on doskonale wie o czym mówi Twoj facet:PPP

      Usuń
    2. Na Brewer Street w Londynie jest taki malutki sklep z tradycyjnymi slodyczami - sa po prostu rewelacyjne! Nazywa się chyba Mrs Kibbles Sweet Shoppe, z calym sercem moge go polecic! A ile jest zabawy w wybieraniu, próbowaniu :-)

      Usuń
  13. Mniammmmmmmmmmmmmmm!!! Tożżżżżżżżżżżż to raj =)))

    OdpowiedzUsuń
  14. mmm krówka! Szkoda, że tak mało jest teraz takich miejsc :( Nikt się z wycieczkowiczów nie rozchorował po paskudnym jedzeniu na statku lub po przejedzeniu słodyczami?:P

    OdpowiedzUsuń
  15. Mmm, takie same słodycze kupowałam w Irlandii pod marką Sweet King (czy jakoś tak ;) w każdym niemal hipermarkecie. Identyczne jak te w Twojej torebce na zdjęciu :)) Bardzo lubiłam fudge - ale po 2 kostkach miałam dosyć. Moim zdaniem są słodsze niż nasze krówki!

    OdpowiedzUsuń
  16. omnomnomnom <3 Prawie jak Miodowe Królestwo z Harry'ego Pottera! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. CANDY KING! Przypomniałam sobie :))

    OdpowiedzUsuń
  18. nie musze byc dzieckiem,zeby w takim sklepie stracic glowe aaaaaaaaaaaj :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Klimatyczne miejsce :) Narobiłaś mi smaka :D

    OdpowiedzUsuń
  20. nie ma czegoś takiego, jak "spędzać swoje kieszonkowe" :)
    rozumiem, że miałaś na myśli "spent his allowance" ale po Polsku to nie gra :P
    można kieszonkowe wydawać, rozpuszczać, przepuszczać, ale nie spędzać. spędza się weekend w górach :)

    ola

    OdpowiedzUsuń
  21. Chętnie bym się teleportowała teraz do takiego sklepiku :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Mmmm, krówki. Uwielbiam krówki, mimo iż po drugiej sztuce zawsze mnie zemdli :-) te z Twojej fotki wyglądają obłędnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Brakuje niestety takich miejsc, które mają klimat. Wszystkie firmy nastawiają się tylko na zyski i nic poza!
    Zdjęcia przepiękne i nastrojowe :)
    Aż zachciało mi się krówki :D

    Buziaki, Magda
    PS.Zapraszam na nową notkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. W Polsce to już w ogóle chyba nie ma takich miejsc. Ale mi narobiłaś ochoty na żelki ;D

    OdpowiedzUsuń
  25. hehe fajna końcówka... może jesteś w ciąży?
    :P

    OdpowiedzUsuń
  26. omnomnom wszystko wygląda smakowicie!

    OdpowiedzUsuń
  27. oj pobuszowałabym tam z ochotą:)

    OdpowiedzUsuń
  28. kocham takie miejsca za klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Te słodkości przypominają mi nasze rarytasy z Paryża!:)

    OdpowiedzUsuń
  30. o mamooooo , mniaaamniuśkie !

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeeju, muszą być przepyszne:)

    OdpowiedzUsuń
  32. O kurdele!
    JAk zobaczyłam dział krówkowy, dostałam megaślinotoku :)
    Mniam...

    OdpowiedzUsuń
  33. Jednak istnieje raj na ziemi... Kocham słodycze, wystarczy mi alejka z nimi w supermarkecie i od razu życie jest piękniejsze. Jest jednak argument przez który można się powstrzymać przed łakomstwem - kalorie... :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Oj ale robisz smaka na takie słodkości :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ojaaaacię.... ten sklep mógłby byc moim domem :D
    Ja z mojego małego dzieciństwa moge wspominać zabieranie wszystkich jajek kurom które zbierałam w bluzę zrobioną w miskę :p po czym część z nich się stłukła;]
    Psikanie gazem łzawiącym w wujaszka starze :D
    chodzenie po dachach przechowalnie i innych budynków u babci ;]
    Strzelanie z pestek i śliwkami w pracowników wujaszka, byli dosyć sympatyczni, nie zmienili sie do teraz :p
    dzienne przesiadywanie z kuzynkami na czeresniach, każda z nas miała swoje drzewko jako domek, ja miałam te na które mogłam wejść najwyżej a one nie umiały :p
    Czad ;] Skakanie po sianie, wchodzenie po kwadratowch snopkach :D zbieranie ziemniaków, wyprowadzanie krówek na łąkę i sprowadzanie, dziś bym bała się takiej mućki dotknąć, nie wiem jak kiedyś sie nie bałam ;p
    I karmienie świnek suchą śrutą :p dziadek powiedział,że mogły im sie przełyki posklejać o.O
    i wiele innych, mam co wspominać :D

    OdpowiedzUsuń
  36. O nieeee.. takie łakocie o północy oglądam :(

    OdpowiedzUsuń
  37. chyba musialabym przed kupnem wiekszej ilosci sprobowac z kazdego rodzaju po jednym, ktore najlepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. hej;)
    Czy moglabys opowiedziec jak dokladnie wyglada studiowanie w Londynie? Chcialabym poprosic o wytlumaczenie procesu rekrutacji, jak wyglada sprawa ze znajomoscia jezyka, wyniki matury... Czy mozliwosc studiowania ma kazdy? Czy angielski wyuczony w szkole jest wystarczajacy? Podejrzewam ze masz szeroka wiedze na ten temat, a wszystko czym moglabys sie podzielic na pewno mnie zainteresuje wiec jesli uda Ci sie poswiecic kilka chwil na odpowiedz bede bardzo wdzieczna.
    Z gory dziekuje!

    Mańka

    OdpowiedzUsuń
  39. Jezusie, nie masz serca.. niektórzy zaraz mają ślub, muszą uważać co jedzą żeby się później w suknię zmieścić a Ty takie smakołyki wrzucasz.. :) Aga, jesteś bez serca :D

    OdpowiedzUsuń
  40. super że wreszcie wróciłaś Aga! tęskno mi było!!!

    OdpowiedzUsuń
  41. ulala :) ja mimo, że już nie takie dziecko, to i tak uważam, że takie miejsce jest niesamowite, mniam! ...i jeszcze te angielskie krówki!
    co do pasty rybnej racja, po dziś dzień pamiętam jak w dzieciństwie zajadałam się takim rarytasem, kiedyś tak proste rzeczy były takie pyszne, to były piękne lata! ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ładnie to tak z rana kusić? Przecież to złośliwość ;) Lato nadciąga wielkimi krokami, a Ty tutaj post ze słodyczami zamieszczasz... oj, wstydź się! ;)
    To prawdopodobnie byłby mój ulubiony sklepik ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Te słodycze muszą mieć super smak :-) Masz rację, że coraz mniej takich miejsc z tradycjami... Teraz wszystko w supermarkecie można kupić...

    OdpowiedzUsuń
  44. Uwielbiam takie miejsca! A słodycze muszą być pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  45. wow pieknie to wyglada :) ja nie jestem jakas maniaczka cukieraskowa ale ochoty mi narobilas nie ma cio:/ hehe

    OdpowiedzUsuń
  46. Hay,
    mieszkam w UK od wielu lat i to wlasnie w Devon...niestety te slodycze tylko ladnie wygladaja,piekne kolorowe wystawy zachecaja do kupna ale smak niestety ..jesli w ogole maja smak..wszyskie slodycze smakuja podobnie,to znaczy nie smakuja..sa tylko slodkie i tyle..w polskich slodyczach kazdy kolor oznacza inny smak,mozna wybierac,delektowac sie..te ang slodycze sa niestety tasteless..a szkoda bo sama bylabym wiernym fanem takich sklepow ..ale nestety nie warto...:(
    pozd Monika

    OdpowiedzUsuń
  47. O Jezusiczkuuuuuu! Wpuśćcie mnie tam, a przepadnę! :D

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja uwielbiam forme takich sklepikow (zwlaszcza ich wyglad), slodycze w nich sprzedawane juz nie. Wszystkie pieknie wygladaja, smakuja juz nie bardzo. Sa slodkie i mdlawe, a zelki w kazdym kraju sa takie same. No, moze w anglii sa bardziej slodkie. Tu zreszta wszystko jest bardziej slodkie i jakby bardziej plastikowe, sztuczne. Serio, nie ma sie czym zachwycac, bo poza ladnymi opakowaniami nie maja one za wiele do zaoferowania. Mnie po 10 latach w uk zachwyt cukierniczy przeminal

    Pozdrawiam
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  49. gdzie się znajdowała w B-stoku centrala rybna ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam, gdzie później był Big Star a teraz lodziarnia, vis a vis ratusza :)

      Usuń
  50. MMMmm slinka cieknie:) na fadża:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Super lovely blog!

    xoxo,

    colormenana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  52. ten sklep kojarzy mi się ze starymi sklepami z cukierkami z amerykańskich filmów :). Chętnie bym się do takiego wybrała :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Witaj, super post i piękne zdjęcia. Właśnie takie sklepiki przypominają mi czemu nie lubię dużych molochów. Małe sklepiki mają duszę i są prowadzone z sercem. Ja sama nie lubię słodyczy, ale dla samych wrażeń estetycznych wybrałabym się do takiego słodkiego nieba. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  54. Kocham takie miejsca, niestety w PL wciąż ich mało...
    Dla mnie kramy z cukierkmi, żelkami, czekoladą to itny raj :)))

    Pozdrowienia z Mazur :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Ile słodyczy! I każda dieta kończy swój żywot :D

    OdpowiedzUsuń