Konsultacja w Melvicie

Wczoraj za namową koleżanki udałam się do firmowego sklepu "Melvity" w celu przebadania stanu mojej skóry. Butik znajduje się w sercu Covent Garden (dzielnica Londynu krórej odwiedzenie jest koniecznością). Ben (jeden ze sprzedawców) stał w wejściu z butelką schłodzinej wody różanej i oferował orzeźwienie...

Przyznam, że nie wiedziałam o tak szerokim asortymencie tej marki:
Dobrze już znane nadzywczajne wody
Żywa ściana i degustacje miodu i herbatki:
Stacja badawacza:
Przy niej zatrzymam się na dłużej i opowiem Wam krótką historię:) 
Za pomocą korneometru pani sprawdziła stopień nawilżenia w obszarze warstwy rogowej. Pomiarów dokonuje się , wykorzystując zjawisko półprzewodnictwa elektrycznego i pojemności elektrycznej. Jest to urządzenie służące do monitorowania stanu skóry przed zastosowaniem miejscowych preparatów kosmetycznych, leków w postaci maści i kremów ...itd i po ich zastosowaniu. 
Pierwszy odczyt (z makijażem) pokazał 6.1, nie jest źle, ale ideał to 6.5-7.5. 
Krótki wywiad i zabraliśmy się za demakijaż...tu pojawił się problem (Cleansing Milk Floral Bouquet).
Skóra zaczęła delikatnie szczypać, potem piec. Od razu wiedziałam, że coś jest nie tak. Koleżana siedząca naprzeciw zrobiła oczy jak pięć złotych...wtedy moja skóra na buzi już "płonęła". 
Muszę przynać opanowanie pani przeprawadzającej badanie, bo zareagowała od razu i usunęła mleczko wodą micelarną. Szybko nałożyła łagodzący olejek wymieszany z wodą różaną. 
W tym momencie odwiedziła nas kolejna koleżanka i jej oczy też z natury duże, mało co nie wyskoczyły z orbit. Wyglądalam jak świnka PIGI.
Dobrze, że nie opuścił mnie dobry humor. Nauczona doświadczeniem, wiem, że uczulenie zniknie po  kilku godzinach;)

Analizując skład użytego kosmetyku doszłyśmy do wniosku, że powodem mojej reakcji uczuleniowej była zawartość zmielonej skórki z aloe vera (rok temu spotkało mnie to samo, po maseczce z Alterry). 

Natialie było trochę głupio, ale żadna z nas nie spodziewała się, że tak może skończyć się moja przygoda z Melvitą;))

Podumowanie badania wyglądało tak:
 Nawilżenie wzrosło do 66.
Dokonałam też mini zakupów i o nich napiszę w przyszłej notce. 

Marał z historii: naturlane kosmetyki też uczulają (w sumie to one zawierają więcej substancji aktywnych) i muszę o tym pamiętać. Skóra z aloesu jest na mojej czerwonej liście.

Podrażnienie zeszło po kilku godzinach...dziś cerze dałam odpocząc i ograniczyłam makijaż (przekonacie się jutro na włane oczy, bo nakręciłam mini filmik).

Zapomniałam napisać, że specjalnie na kilka dni przed wizytą zaprzestałam używać jakikolwiek kosmetyków do pielęgnacji buzi (oprócz olejku do zmywania makijażu).

Pomimo efektu świnki, do Melvity na pewno wrócę, może już bez eksperymentów.

Czy Wam też kiedyś przytafiła się taka przygoda? Uczuliło Was coś po kilku sekundach od nałożenia na skórę? 
Pozdrawiam i do usłyszenia
Różowa na buzi Agnieszka:))


49 komentarzy:

  1. Ja chyba mam skóre jak słoń bo u mnie jeszcze nic nie spowodowało efektu "świnki" :). Kiedyś tylko od jakiegoś specyfiku dostałam kaszki na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę słoniowej skóry:)

      Usuń
    2. ja też miałam kaszkę na twarzy, odsuwałam po kolei kosmetyki ale do teraz nie wiem co wywołało taką reakcję :) wyglądałam jak przez sitko przepuszczona - kaszka swędziała i była różowa :)

      Usuń
  2. Czy ta woda różana, o której kiedyś pisałaś, była właśnie Melvity? Dobrze kojarzy moja zmęczona głowa? :D
    Z tym stopniem nawilżenia 6,6 to sama nie wiem - wiadomo, że od razu po aplikacji kosmetyku buzia będzie bardziej nawilżona niż kilka godzin po zastosowaniu ich, niemniej jestem zaciekawiona tą firmą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dwie rzeczy od nich, nadzywczajną wodę i klasyczny hydrolat:)) oba uwilebiam:))

      Usuń
  3. Dobrze ,że nic nie nakładałaś na twarz przed badaniem (wyszło bardziej wiarygodnie) ,ale żeby przeprowadzać takie pomiary trzeba to robić w pomieszczeniu o znormalizowanych warunkach (takiej samej temperaturze,wilgotności:)
    Świnką Pigi się nie przejmuj,zawsze można zaciągnąć się do The Muppet Show ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy nie miałam takiej sytuacji, ale to prawda.. naturalne kosmetyki też mogą uczulać a wiele dziewczyn o tym nie wie.

    OdpowiedzUsuń
  5. hehe, ja jestem pechowa posiadaczką AZS :( i z każdym nowym kosmetykiem muszę niestety bardzo uważać. Co do kosmetyków naturalnych, sama się o tym przekonałam, że tez potrafią uczulić. Badanie nawilżenia skóry ciekawe, może kiedyś sama się na takowe wybiorę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kosmetyki mnie na szczescie raczej nie uczulaja. Uczulaja mnie natomiast jablka :) A szkoda, bo uwielbiam.
    A, moment, pamietam, ze kiedys cos z Yves Rocher mnie uczulilo, z serii rumiankowej. Szczypalo i od tamtej pory z dala sie trzymam od Yves Rocher.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie niestety uczula wiele kosmetykow-mowie o mojej cerze. Objawy sa takie same jak u ciebie-czerwone palace plamy. Z tego co pamietam chyba najbardziej uczulila mnie wlasnoreczna maseczka ze spiruliny-byc moze dalam jej zbyt duzo,efekty byly straszne doslownie palilam sie jak i od wewnatrz jak i od srodka-czulam plomienie na mijej skorze. Masakra z taka skora,z jednej strony mieszana,z drugiej wrazliwa i obchodz sie z nia jak z jajkiem...:)

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam kiedyś taką przygodę z maseczką do twarzy , już nawet nie pamiętam firmy i nie chcę pamiętać, wiem że była ze zbóż i unikam takich maseczek jak diabeł święconej wody, ale sama z chęcia wybrałabym się na takie badanie stanu skóry

    OdpowiedzUsuń
  9. W większości przypadków cynamon... który w ogóle jest silnym alergenem podobnie jak aloes. Swojego czasu dużo osób narzekało na tę serię Alterry.
    Źle reaguję na wyciąg oczaru i nie służy mi masło shea ale ja mam problematyczną skórę i skłonną do alergii/podrażnień.
    Ogólnie uważam, że to, co ma naturalne składy może dużo częściej być przyczyną podrażnień, nie wspominając już o tym, że procentowo na pewno są większe stężenia niż te tradycyjne.

    Dobre byłoby wapno w takim wypadku:) Polecam na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niedawno rpzetarłam twraz hydrolatem z oczaru i skóra tez zaczela piec jak diabli, zrobilam sie czerwona jak burak...momentalnie to zmylam chlodna woda i po jakims czasie ustapilo. To nie pierwszy raz, gdy jakis kosmetykz oczarem zaczal mnie delikatnie podrazniac. nigdy wiecej ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie połowa większość kosmetyków :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Oczywiście,że naturalne moga uczulać, olejki eteryczne, wyciagi maja mocne sklady:)
    Ale Ty masz widac bardzo wrazliwą:)I napisala Ci odwodniona czy źle widzę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moj odwieczny problem z odwodnioną skórą...kosmetyczka w PL, powiedziała to samo:((

      Usuń
  13. KAMFORA! Po niej moja skóra doznaje wręcz poparzenia i wyskakują na niej bąble:/ raz nawet trafiłam do szpitala na oddział dermatologiczny.:/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam chyba skórę hipopotama bo żaden kosmetyk dotychczas nie uczulił mnie (cienie natomiast często) ale wysypuje mnie i swędzi po niektórych spożywczych produktach - truskawki :(

    OdpowiedzUsuń
  15. jak zjem za dużo cytrusów to dostaję wysypki
    nawet na linii wodnej oka :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam tak w dziecienstwie, ale jakoś wyrosłam z tego:)

      Usuń
  16. świetne miejsce :) chętnie napiłabym się chłodnej wody różanej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana woda nie była do picia, tylko psikano ją na skórę:))

      Usuń
  17. Ja mam uczulenie na rumianek, ale po prostu go unikam. Gorzej mam z oczami, sa bardzo wrazliwe i naprawde wyrzucilam w bloto duzo pieniedzy w poszukiwaniu idealnej linii kosmetykow. Uczulaja mnie kremy pod oczy, podklady, cienie i bazy, tusze, korektory, produkty do demakijazu, etc., etc. Wszystko musze wyprobowac w sklepie "naocznie", ale i to czasem nie skutkuje. Jak pojade do Pl, planuje mega zakupy w sklepach z naturalnymi kosmetykami online(ZSK, BU), tutaj takie specyfiki kosztuja krocia, poza tym jakos wcale mnie nie kreca te ich ladne sklepiki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja kumpela Sylwia tak ma...używa bare minerals, powodzenia w odnalezieniu idelanych kosmetyków

      Usuń
    2. dziekuje za sugestie, nigdy nie probowalam tej lini a chyba powinnam, wlasnie robilam tag na swoim blogu i Ty kochana oczywiscie jestes na pierwszym miejscu moich ulubionych youtuberek! Pozyczylam sobie Twoje zdjecie, mam nadzieje ze nie masz nic przeciwko ...

      Usuń
  18. ja miałam tak po żelu antybakteryjnym z Ziaji. mimo że miałam trzymać to 10 minut, po 2-3 zaczęły mi płonąć policzki i wyglądałam jak wyjęta z piekarnika ;d
    wszystko znikło po kilku godzinach, i okładach z zimnej wody. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej...a wiesz co było tego główną przyczyną? jaki skladnik?

      Usuń
  19. o a ja chetnie bym skorzystala z takiego badania :D

    OdpowiedzUsuń
  20. tam mają naturalne roślinki, prawda? ślicznie to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawdziwe rosliny...dżungla na ścianie

      Usuń
  21. Mnie uczula tylko wysoka zawartość procentowa aloesu w kosmetyku, dlatego żel 97 % dodaje sobie do balsamów i kremów w mikro ilościach. P.S. Maseczka z alterry tez mi sie dala we znaki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam uczulenie tylko na skórkę aloesu...miaższ mi służy;)

      Usuń
  22. a kto powiedzial ze kosmetyki naturalne nie uczulaja :) ! niestety ale niektore ekstrakty i inne skladniki moga byc wiekszymi alergenami niz cokolwiek innego!

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie powiedziałam, że naturlane kosmetyki nie uczulają. Kilkakrotnie wspomniałam o tym w swoich filmach, że trzeba uważać. Człowiek powinien się uczyć na błędach, a moja ciekawość zawsze mnie przechytrzy i potem żałuję...baby...ach te baby

      buziaki i miłego weekendu

      Usuń
  23. Ziaja - maseczka oczyszczająca (gabinetowa), z jakimiś drobinami. Wielki czerwony placek zamiast twarzy :P. Posmarowałam Bepanthenem i jakoś zeszło ( nie od razu, oczywiście). Co ciekawe, zwykłe maseczki Ziaji, te w saszetkach , z glinkami , to moje absolutne KWC. Lepiej jednak nie stosować w domu kosmetyków gabinetowych kiedy nie ma się o nich pojęcia...

    OdpowiedzUsuń
  24. Parę miesięcy temu szukałam podkładu na studniówkę, więc zaszłam do MAC'a. Pani przekonała mnie do doboru koloru od razu. Koszmar zaczął się od zmywania makijażu. Dostałam okropnego podrażnienia po ich chusteczkach do demakijażu. Poprosiłam o inny specyfik i otrzymałam wacik nasączony płynem do demakijażu wrażliwych oczu, niestety ten też mnie podrażnił. Dobieranie koloru nie było zbyt przyjemne, pani mieszała 3 różne odcienie, bo mam nietypowy odcień i żaden z podstawowych dostępnych kolorów nie chciał współgrać z moją karnacją. Ogólnie wyszłam z salonu niezadowolona, w makijażu, w którym się sobie nie podobałam. Wyniosłam więc tylko z tej wizyty złe wspomnienia i podrażnioną cerę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Teraz rzadziej bo mniej eksperymentuję z twarzą ale kiedyś bardzo często jakieś uczulenia na nowości zastosowane na twarzy sie przytrafiały. Jak użyję kosmetyki i każdy pochodzi z innej firmy to też czasami mam podrażnienia (mleczko, żel myjacy i tonik a potem jakies serum i krem ). Dlatego staram się żeby chociaż część kosmetyków do twarzy pochodziła z jednego laboratorium kosmetycznego bo podejrzewam ,że wtedy użyte tam różnego rodzaju chemikalia, króre są w składzie stanowią jakis wspólny element. Tak mi sie przynajmniej zdaje.Jak się tej regóły trzymam to z cerą jest wszystko OK. Jak zaczynam za mocno kombinować i mieszać różne firmy to jest problem. Ostatnio za to w salonie fryzjerskim uczuliłam nie mocno farba,tylko miały być drobne rozświetlające pasemka, jak zaczęła mnie skóra głowy palić to myślałam ,że mi się włosy na głowie zapaliły...szybko pod wodę i ulga ale skóra głowy przez miesiąc dochodzi do siebie.Kupiłam szampon BIOVAX LATTE i jakoś daje radę a farba była bardzo dobrej jakości i znanej profesjonalnej firmy, podobno bardziej naturalna z małą ilością szkodliwych substancji. I dodam, że nigdy żadna inna nawet dużo tańsza farba nie spowodowała nic złego:) Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  26. A mnie jak dotąd żaden kosmetyk jeszcze nie uczulił :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Aga, zamówiłam sok z aloesu z BU i też po chyba sekundzie os nałożenia buzia mi płonęła żywym ogniem - teraz uważam na ten składnik w każdym kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja juz jakis czas temu przekonalam sie na wlasnej skorze a dokladnie twarzy ze kosmetyki naturalne nie sa dla kazdego. Probowalam 3 roznych kosmetykow z wspanialym organicznym skladem i za kazdym razem konczylo sie to zaczerwienieniem,podraznieniem i mocnym pieczeniem. Niestety... Natomiast do ciala produkty naturalne sprawdzaja sie u mnie swietnie.

    Pozdrawiam i zapraszam na mojego raczkujacego bloga:www.blogszminkapisany.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja również wyglądam jak świnka piggy po zastosowaniu... hydrolatu z czarnej porzeczki z BU.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ładnie tam , tak jakos miło i przyjemnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mnie jeszcze nigdy nic nie uczuliło:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Sama chętnie wybrałabym się na takie badanie :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  33. Moja cera jest toporna - nie uczuliło mnie nigdy nic.
    Tzn., jeżeli chodzi o kosmetyki do pielęgnacji. Bo nie daj Bóg zjem coś, gdzie wśród składników jest dorsz, to jestem cała w czerwone kropki :)

    OdpowiedzUsuń
  34. ja też mam alergię na aloes, choć większość osób jest bardzo zdziwiona, bo ma on ponoć właśnie działanie łagodzące. po kilku nieciekawych doświadczeniach bardzo dokładnie analizuję skład każdego kosmetyku ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. również mam uczulenie na aloes i oczywiście nie wiedząc o tym wcześniej..zrobiłam sobie maseczkę właśnie z aloesem i to przed sylwestrem! na szczęście spędzałam go z przyjaciółka i nie musiałam chować twarzy ;)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  36. Takie badania to świetna sprawa. Pod warunkiem, że firma robi to rzetelnie,a nie tylko po to, żeby wcisnąć nam potem kosmetyki do kupienia "ideale dla naszej cery". Czasami w centrach handlowych są "badacze" włosów...i o dziwno zawsze idealnym ratunkiem jest właśnie szampon danej marki, które przedstawicielami są owi "badacze". Oczywiśice wiadomo, że "chłit marketingowy", ale jakoś denerwuje mnie takie wciskanie kitu.
    A jak Agnieszko Twoje wrażenia z tej wizyty? Uczciwe badanie czy nagonka na zakupy kosmetyków?

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja maseczkę z alterry stosowałam wielokrotnie, wszystko było, ok za chyba 15 razem mnie poszczypała.

    Kiedyś zrobiłam sobie peeling kwasowy wręcz :D zrobiłam depilację boków twarzy kremem veet- nienawidzę tych mikro włosków i robię to co jakiś czas. Wszystko ok, gdybym przed chwilą nie umyła twarzy żelem garnien (z serii z cynkiem) przez parę dni wyglądałam na tym kawałk twarzy hmm nieciekawie.

    I przestrzegam także przed dodawaniem olejku z grejpfutów do kąpieli- też można źle skończyć, a dolewałam inneco cytrusowego- ze słodkiej pomarańczy i było ok.

    OdpowiedzUsuń