Fifty Shades of Grey, czyli 50 odcieni szarości

Uwaga!! Post dla pełnoletnich!!
Dziś o książce, która jest na szczycie listy bestsellerów nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale na całym świecie. Tryglogia (Fifty Shades of Grey, Fifty Shades Darker and Fifty Shades Freed), sprzedała się w około dziesięciu milionów  egzemplarzy na całym świecie. W Wielkiej Brytanii pobiła rekord jako najszybciej sprzedająca się książka wszechczasów, już w tym momencie 'przegoniła' Harrego Pottera.
 Moje kumpele z pracy oszalały, nie mówią o niczym innym. No, ale wlaściwie o czym jest na nowela? Autorka El James mówi o nich jako romantycznej opowieści fantasy...hmmm 
Główną bohaterką książki jest Anastasia Steele, studentka literatury, która pewnego dnia poznaje Christiana Greya - przystojnego, błyskotliwego i onieśmielającego biznesmena. Dziewczyna wdaje się w burzliwy romans z Greyem, choć mężczyzna zdradza skłonności do nadmiernej kontroli, nie tylko w życiu, ale i w sypialni.
Książka opowiada o innej/ciemniejszej stronie seksu, którą dotąd kobietom nie wypadało się interesować. Opisuje krępowanie i inne "zabawy", o których mówiło się szeptem, z zarumienionymi polikami. Podobno łamie wiele współczesnych tematów tabu. Pomimo kontrowersyjnych treści, książka odniosła natychmiastowy sukces. Krążą plotki o rychłej ekranizacji trylogii.
Niektórzy twierdzą, że sukces "Fifty Shades" jest symboliczny, ponieważ ukazuje rosnącą potrzebę szczerego wyrażania seksualnych wymogów kobiet, brak wstydu i izolacji osobistych pragnień. 
50 odcieni szarości ma też fanów wsród żenskiej części pracowników firmy Gavina, i ten przejrzał kilka stron i od razu zauważyl, że książka jest napisana koszmarnym językiem. Może to właśnie prostota jest kluczem do sukcesu? 
Ja się jeszcze nie skusiłam i nie wiem kiedy to nastąpi. O książce wspomniałam, bo zainteresował mnie jej fenomen. Wiem, że w Polsce książka została okrzyknięta "pornografią"...wydaje mi się, że to chyba zbyt mocne słowo, a co Wy myślicie? Przeczytałyście szarości? 
Pozdrawiam Agi

64 komentarze:

  1. zaintrygowałaś mnie! przejrzałam miliard stron w poszukiwaniu e-booka i nic. pozostaję mi tylko udanie się do ... księgarni! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeszcze nie miałam okazji przeczytać, ale na pewno nadrobię w wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezyka jest w tej ksiazce - jak slusznie zauwazyl Gav - żenujący. Te pseudo-pornograficzne/erotyczne opisy również.
    Kompletnie nie rozumiem fenomenu tej trylogii, dla mnie to jakies koszmarne nieporozumienie. Swojego czasu bardzo mocno promowali ja w amerykanskich mediach, moze stad ta popularnosc? w koncu wszystko da sie sprzedac, trzeba tylko wiedziec jak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *oczywiscie "język", nie "języka" ;)

      Usuń
    2. Co do języka zgadzam się. Coś w stylu książek z serii "Czystej Krwi"... Nie da się tego czytać...

      Usuń
    3. Przeczytaj ta ksiazke po angielsku a zmienisz zdanie. Nie wszystko da sie dokladnie przetlumaczyc, a w szczegolnosci kultury

      Usuń
    4. Polskie tłumaczenie tytułu : "50 twarzy Greya" dobiło mnie.

      Usuń
    5. Nie ma nic trudnego w zrozumienu dlaczego "50 odcieni Grey'a". Szry jako kolor to "gray", nie Grey. Grey (spell z "e") to nazwisko Christiana. Z tad 50 Odcieni Grey'a a nie szarosci !!

      Usuń
    6. A może to właśnie "zabawa" słowami (?) Mi osobiście skojarzyło się ze skandaliczną w swoim czasie powieścią Oskra Wilda Portret Doriana Graya.
      Przeczytałam dwie części z trylogii, w poszukiwaniu trzeciej w wersji oryginalnej trafiłam tutaj ;) Mimo wszystko podobała mi się, mojemu mężowi też. Nie chcę się czepiać języka, tłumaczenia i składu, który pozostawia sporo do życzenia (w wersji polskiej, o oryginale nie mogę się wypowiedzieć). No cóż pospiech nie jest dobrym doradcą.
      Mnie zaskakuje otwartość z jaką autorka pisze o wszystkich "zabawach" kochanków. Pisze to wykazując się dużą znajomością tematu, hmmm. Pewnie "pokój bólu" nie był jej obcy. W każdym razie tak jest to opisane, że mnie fascynuje i nie daje spokoju :)

      Usuń
  4. za każdym razem, kiedy czytam o takich sensacjach seksualnych, masochizmie, to dziwię się, ze w obecnych czasach jeszcze ktoś jest w stanie z tego zrobić szokujące tabu porywające ze sobą miliony :) książki nie czytałam, z ciekawości pewnie nadrobię, ale trochę żenuje mnie fakt takiej reklamy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah Ty już pewnie wszystko wiesz:))

      Usuń
  5. trafiłam na twojego bloga przez jeden z filmików YT i stwierdzam że blog jest genialny! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. książka zdobyła wielką popularność, ponieważ na początku było to fanfiction na podstawie zmierzchu. Christian był Edwardem, Anastasia Bellą itd. już kilka/kilkanaście autorek, chyba głównie w USA, dorobiło się trochę na czymś takim. myślę, gdyby ta powieść była wydana "od tak" z niczego, to pewnie niewiele osób by po nią sięgnęło.

    OdpowiedzUsuń
  7. chyba ta książka jeszcze nie jest przetłumaczona na polski... ale zaintrygowalas mnie na tyler, ze moze sie nawet na angielską wersję skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o tej książce, ale jakoś mnie na razie nie skusiła. Dla mnie jednak w literaturze język to podstawa. Jestem na tym punkcie bardzo uczulona. Książka jednak niesie z sobą dla mnie pewne wymogi językowe, a skoro piszesz, że język tragiczny i potwierdzają to inni...chyba bym nie dotrwała do końca z frustracji:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też słyszałam dużo na temat tej książki, jedna znajoma ciągle powtarza mi 'you'll love it!' a ja im więcej o niej słyszę, tym mam mniejszą ochotę na czytanie. Być może w przyszłości się skuszę :) Aha, polski oficjalny tytuł brzmi '50 odcieni Greya' i tak, ja również tego nie potrafię zrozumieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tłumaczenie gier słownych właśnie tak wychodzi. Debilnie.

      Usuń
    2. Już chyba lepsze by było coś w rodzaju 50 odcieni mężczyzny niż się bawić w dosłowności.

      Usuń
    3. 50 odcieni Szarego - moja propozycja

      Usuń
    4. "Pięćdziesiąt twarzy Grey'a" to całkiem dobre tłumaczenie, choć też jest lekko naciągane. Szarości nijak nie mają się do książki (po za kilkoma scenami z szaro/srebrnym krawatem), a wystarczy kilka stron by zobaczyć, że Grey w tytule książki to nic innego jak nazwisko bohatera. Niestety 'dosłowne' tłumaczenia są zmorą polskich przekładów, przez co niejedna książka traci na swym charakterze...

      Usuń
  10. Nie słyszałam nawet o tej książce, ale... nie powiem czuję się bardzo zaciekawiona! A że czytam dużo i często... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Do nas jeszcze "fala" nie dotarła, ale myślę, że to tylko kwestia czasu. Polski tytuł książki to "50 odcieni Greya". Przeczytam pewnie za jakiś czas, nie ulegam owczemu pędowi na hity filmowe i książkowe.

    OdpowiedzUsuń
  12. słyszałam o tej książce i zamierzam przeczytać! ;]]]]

    OdpowiedzUsuń
  13. Pozycja wydaje się ciekawa :) A to że coś takiego w Polsce traktowane jest jak pornografia, jakoś wcale mnie nie dziwi. Dziwny ten nasz kraj. Tutaj najlpie było by wszakże, żeby kobiety nie miały w ogóle frajdy z seksu, nie pracowały, siedziały w domu i rodziły dzieci. Dopóki nie minie stereotyp "polak - katolik" marne szanse, że coś się zmieni. Niemniej poszukam książki, chętnie przeczytam :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. ja przeczytałam tą książkę i uważam że jest świetna!!nie rozumiem opinii ludzi którzy jej nawet nie czytali!książkę czyta się z zapartym tchem (wszystkie trzy części).seks w niej jest tylko pikantnym dodatkiem bo tak naprawdę chodzi o romans!bez niego nie było by takiego sukcesu!!życzę wszystkim kobietą takiej miłości jaką darzyli się Anastazja i Christian!!jestem pewna ze po jej przeczytaniu każda z kobiet marzy o tym żeby choć jeden dzień spędzić z panem Greyem!!aga polecam!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam i raczej się nie skuszę. Lubię piękne style pisania, więc nie brzmi odpowiednio dla mnie. ;) Ja nie mogłam się oderwać i przeczytałam jednym tchem po polsku Coelho 11 minut. Również gorący temat. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytałam większośc jego książek i najardziej lubię 11 minut i Weronika postanawia umrzeć, ale dla mnie to takie trochę bajki:))

      Usuń
    2. Mnie Coelho jakos nie zachwyca.. Choc Weronika byla najlepsza ze wszystkich, ktore czytalam (11 minut nie czytalam). Za to po Twoim poscie znalazlam w sieci 50 odcieni i juz sie wciagnelam...cos czuje ze dluga noc przede mna:)

      Usuń
    3. Dołączam się 11 minut i Weronka- moje ulubione.

      Usuń
    4. a moje to "Na brzegu rzeki Piedry..." i też "Weronika..". Dobrze się czyta, a te - moim zdaniem - jako jedyne Coelho skłaniają do jakiś przemyśleń. Spora większość to takie populistyczne bajarzenie.

      Usuń
  16. Witaj! Jakiś czas temu zamieściłam pod jednym z Twoich wpisów moje podziękowania. Chciałabym tylko dodać, że tak mnie zainspirowałaś, iż coraz częściej czas wolny spędzam nad zgłębianiem tajnkiów pielęgnacji i makijażu. Udało mi się znaleźć w necie fajną aptekę. Mają w swojej ofercie sporo naturalnych specyfików. Chciałabym Ci przesłać zdjęcia. Jeśli będziesz zainteresowana, to proszę o kontakt. Podaję Ci mojego emaila: sylwia__kaczmarek@wp.pl pozdrawiam cieplutko! Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  17. Czy w Polsce ta książka miała już swoją premierę? Z tego c o widzę, jeszcze jej nie ma w Empiku, no ale oni mają kiepską wyszukiwarkę... Czy któraś Was ją widziała w polskich księgarniach?

    OdpowiedzUsuń
  18. Przczytalam wszstkie 3 czesci, jak dla mnie fajna ksiazka. Jutro ide na spotkanie z autorka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Interesująca książka:) uwielbiam Twój kanał na you tube, ostatnio zarwałam kilka nocek na oglądanie filmików :)) jesteś w nich naprawdę normalną , naturalną dziewczyną , a to się ceni :)) Dopiero wczoraj zorientowałam się, że prowadzisz też bloga :D Będę zaglądać. Pozdrowionka!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  20. uwielbiam ta ksiazke! tak, nie jest to moze za 'inteligetna' ksiazka, ale jest lekka i przyjemna do czytania. Polecam wszystkim!!:)

    OdpowiedzUsuń
  21. przeczytałam, ale trzeci tom ledwo zmęczyłam- wlasciwie już przy pierwszym miałam chwile zwątpienia ;) książka z tych przy których sie specjalnie nie myśli, no może z wyjątkiem dlaczego ja nie natrafiłam na bogatego księcia z bajki, który w dodatku jest swietny w łózku ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. wlasnie patrzylam na nia ostatnio na Book Depository, ale reviews mnie zniechecily.
    ktos porownal ja do Twilight.
    ponoc spory w nich podobienstw.
    chyba jednak sie skusze, ale najpierw podziel sie z nami swoimi spostrzezeniami.

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba wolę markiza de Sade :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie czytałam, ale bardzo mnie do niej zachęciłaś, Agi!:)
    Słyszałaś, że nasze żele są już w drodze?:)

    OdpowiedzUsuń
  25. "Mam 14 lat, i napisałam swoją pierwszą książke" Właśnie skoończyłam czytać ostatnią z tej serii. Trochę mi to zajeło żeby wszystkie trzy skończyć bo prawdę mowiąc to te książki są beznadziejne. Nie podoba mi sie styl jej pisania, wybór słów, konwencja. Po pierwszych kilku rozdziałach zawiało Twilight, tylko dla dorosłych, później czytajać coś na temat tej autorki dowiedziałam się że właśnie Twilight ją zainspirował do napisania tej książki. Już samo to że ktoś myśli że weźmię Twilight i zrobi z tego erotyczną opowieść jest nie tak, bo właśnie to się tak czyta, jak jakaś bardzo wyfantazjowana opowieść autorki która jest nastolatką o szalejących hormonach. Jak się dowiedziałam że ta baba ma pewnie już dobrze koło 40 to normalnie szok że ktoś kto ma dzieci ma takie nieralne podejście do spraw seksu. Skończyłam tylko dlatego że jak już coś zacznę to nie lubię zostawiać. Żeby tę książkę przeczytać nie trzeba mieć nawet rozumu jest taka płytka. Nabijają się ludzie że dorośli czytają literaturę dla dzieci jak Harry Potter, ale prawdę mówiąc już wolę HP, czy Hunger Games, bo mimo że książka dla dzieci, to tam wątek jest bardziej rozwinięty...a i niech ktoś jej powie że żadna młoda Amerykanka nie chodzi do "powder room", nie ubiera się "smart", jej ręka czy tyłek też nigdy nie będzie "smarting" a "stow" your anything to tylko w samolocie podczas lotu, ona chyba tą książke pisała z 17-wiecznym thesaurus w ręku. Dobrze że książki dostałam za darmo bo bym chciała swoje $30 spowrotem. Ale to tylko co ja myślę =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiec czytalas orginal, po angielsku? bo zastanawialam sie wlasnie na ile zawinilo polskie tlumaczenie...bardzo czesto okazuje się, że ksiązke "polozylo" beznadziejne tlumaczenie

      Usuń
    2. Ja tam czytałam fragmenty z oryginału i powiem, że gorszej "erotyki" w życiu nie czytałam. :C

      Usuń
    3. Tak, czytałam po angielsku, tłumaczenie by nawet temu nie zaszkodziło bo ta książka już jest do niczego sama w sobie.

      Usuń
    4. Ja czytam obecnie bardzo dobra erotyzujaca powiesc "Anatomia. Monotonia" Edy Poppy- pieknie napisane, akcja powolna i leniwa ale bardzo ladnie mozna sie w niej rozsmakowac. Polecam

      Usuń
  26. Zainteresowałaś mnie i zaczęłam czytać:) Bardzo wciąga, czytam na e-booku i przez 3 godziny nawet się nie poruszyłam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja od pewnego czasu mam tą książkę na komputerze ale jakoś nie miałam czasu do niej zajrzeć. Ale chyba niedługo to zrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Koncze czytac trzecia czesc I jestem zahipnotyzowana, jak ja teraz wroce do szarej rzeczywistosci...tyklo ze teraz wyrazenie szara rzeczywistosc wywoluje u mnie rumience na twarzy I palpitacje serca.to dzieki Twojemu wpisowi na blogu Agnieszko siegnelam po Te ksiazki I jestem zachwycona

    OdpowiedzUsuń
  29. Koncze czytac trzecia czesc I jestem zahipnotyzowana, jak ja teraz wroce do szarej rzeczywistosci...tyklo ze teraz wyrazenie szara rzeczywistosc wywoluje u mnie rumience na twarzy I palpitacje serca.to dzieki Twojemu wpisowi na blogu Agnieszko siegnelam po Te ksiazki I jestem zachwycona

    OdpowiedzUsuń
  30. chętnie odkupię 2 i 3 część po polsku. Jeśli ktoś posiada i chciałby odsprzedać będę baaardzo wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo, bardzo, bardzo polecam..

    Przeczytałam gdzieś że ta książka jest istną bajką i łatwo po jej przeczytaniu wrócić do normalności. Nie zgodzę się z tym. Na samą myśl o tej książce robi mi się ciepło na sercu. Przeczytałam ją w jeden dzień i kolejne 5 dni nie dawała mi spokoju..
    Pornografia? W żadnym wypadu. Książka erotyczna. Cudowna książka erotyczna.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Przeczytałam całą trylogię w oryginale - nie czekałam na polski przekład, nawet obawiałam się jakości tłumaczenia (niestety kilka książek było bardzo pokrzywdzonych przez polskie przekłady).
    Wrażenia?
    Książka fajna do poczytania, spędzenia kilku z nią chwil. Nie jest nudna - sporo się dzieje, a nie mówię wyłącznie o scenach erotycznych, które na szczęście były troszkę redukowane przy trzeciej części.
    Charakter Christiana Grey'a - bardzo ujmujący, Anastasia Steel - za bardzo 'niewinna', ale po za tym ok.
    Język jest ubogi - dużo powtórzeń zwrotów stosowanych w kółko i w kółko aż do znudzenia, ciągłe odwołania do "wewnętrznej bogini"(WTF!?), po za kilkoma zwrotami lektura naprawdę niewymagająca wiele od czytelnika. Ale taka ta książka miała właśnie być - lekka, łatwa do strawienia, ale zajmująca czas i pozwalająca wyobraźni zagalopować się troszkę dalej.
    Przeczytałam, nie żałuję. Nawet poleciłam lekturę kilku znajomym.
    Tyle (aż) ode mnie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Przeczytałam właśnie pierwszą część. Zachwyt jest za dużym słowem, ale książka mi się podobała. Ci którzy się tak oburzają, że pornografia za mocno się skupili na opisach scen miłosnych (które ciężko ominąć;)), i nie próbowali zauważyć, że to tak naprawdę historia niespełnionej miłości, trudnego uczucia, podejmowania ryzyka. Fajna książka lekko napisana i strasznie wciągająca. Muszę zabrać się za drugą część:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja przeczytalam wszystkie czesci, tez w orginale. Ksiazka jest wciagajaca. Samo to, co tak naprawde kieuje Gray'em. Chectnie obejrze film. Polecam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja przeczytalam wszystkie czesci, tez w orginale. Ksiazka jest wciagajaca. Samo to, co tak naprawde kieuje Gray'em. Chectnie obejrze film. Polecam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. czekam, aż oryginał do mnie przyjedzie, na miejscu kupiłam polskie wydanie. Może mam małe wymagania, może zbyt bujną wyobraźnię, jednak i opisy i sama akcja po przeczytaniu pierwszej części sprawiają, że czekam na następne części i po polsku i angielsku. I rzeczywiście, czytanie w miejscach publicznych grozi chichotaniem, atakami rumieńców i momentami nawet zawstydzeniem. Pociągająca jest także sama postać Greya, przystojny, bogaty, powierzchownie idealny z mrocznym sekretem. Jest to dla mnie miła odskocznia po Kingu którego ostatnio pochłaniałam.

    OdpowiedzUsuń
  37. Przeczytałam książkę w oryginale.
    Miałam co do niej bardzo duże nadzieje - do połowy pierwszej części.

    Jestem zła, że autorka tak położyła ciekawy temat.
    Początkowo fajnie budowana relacja, potem - im dalej tym gorzej. Mogę wybaczyć taką sobie fabułę, jednak okropny język sprawia,że czytanie jest masakryczne (kto dotrwał do trzeciego tomu,pewnie się ze mną zgodzi).

    Nie podoba mi isę rysunek psychologiczny postaci: Opanowany, przystojny Grey okazuje się kimś o osobowości nastolatka, który potrzebuje matkującej mu kobiety, żeby go wybawiła z oparów mrocznej przeszłości.

    Główna bohaterka - z założenia Bella i taki tam kopciuszek, który przyciąga uwagę milionera: jest po prostu niewiarygodna i głupia (w drugiej i trzeciej części sięga to szczytu): co dwie strony książki powtarza "shit", "crap!", "holy crap", "holy cow", "oh,shit,shit,shit"..

    Przez połowę sagi ma przemyślenia w stylu:

    - Ojej, nie powinien mi kupować tak drogiej rzeczy,ale się cieszę w sumie że ją mam!
    - Ojej, co to jest e-mail? Nigdy nie miałam emaila, muszę założyć skrzynkę specjalnie dla niego..(dziewczyna jest totalnie nieobyta z podstawą technologiczną)
    - Ojej, to zawstydzające co chce ze mną zrobić,ale i tak mi się to podoba!
    - O, znowu mam potrójny orgazm!
    - Ojej kocham go tak bardzo,że mdleję z miłości,ale nie wiem, czy mogę z nim być.. blah,blah,blah.
    - Jest taki idealny.. (no dobra, to mogę zrozumieć,że jest konieczne dla fabuły)
    - Chcę z nim być i spełniać jego zachcianki,ale się boję.. oh, to takie straszne, ale to nic, dam się trochę potorturować, może mi się spodoba, kto wie? Oh,chcę byc tak super oh,ah, uległa ale nie mogę - może trochę popyskuję.
    - O, kupiłam sobie bikini za 5000 dolarów, jet takie drogie, ale to nic, będę musiała z tym żyć

    Bohaterowie przez większość cyklu szeptają, ona gryzie wargę, a on przekrzywia głowę.

    Jestem zła, bo uważam,że te książki miały potencjał.
    O ile pierwsza część mi się podobała, o tyle żaluję,że przeczytałam kolejne dwie - zupełnie zabiły we mnie towarzyszące mi wcześniej emocje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może tacy właśnie są Amerykanie? Poznałam dwóch, młodych dwudziestoletnich Amerykanów. O.K. email nie jest im obcy ale większość innych rzeczy z całą pewnością tak. To normalni, amerykańscy chłopcy, nie nastolatkowie w stylu Beverly Hills. Może my mamy fałszywe wyobrażenie o Amerykanach?

      Usuń
  38. Jako fanka literatury "z nutką erotyzmu" mogę powiedzieć, że wczoraj doczytałam 50 Twarzy Greya (bo tak brzmi jej tytuł w Polsce ) i mówiąc szczerze... wciąga nieziemsko ;) Od pierwszej strony ma się ochotę na więcej i więcej... Jak dla mnie i tak tego "hardcore-u" było za mało.. aczkolwiek na pewno książka jest porywająca i uzależniająca. 9 listopada w Polsce mamy premierę drugiej części... Do tego czasu męczę "3 oblicza pożądania" Megan Hart ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Uważam, ze większość czytelników tej książki źle odbiera jej treść. Przeczytałam wszystkie części i stwierdzam ze nie chodzi w niej o erotyczne upodobania bohatera. Tylko o to ze jest zagubionym młodym mężczyzna, któremu życie nie dało szczęścia tylko cierpienie co wpłynęło na jego psychikę. Moment spotkania odpowiedniej połówki był światłem na wszystko. Na miłość do bliskich, na bycie dobrym, na szacunek do ludzi itp. Na to, ze pomimo ma się niska samoocenę o sobie. Ludzie widza dobro, piękno, dusze. A gry erotyczne to tylko dodatek. Moim zdaniem trzeba dobrze odebrać tekst caly a nie tylko fragmenty. ;)

    OdpowiedzUsuń