Lunch z teściami

Dziś odwiedzili nas rodzice Gawła. Plan działania okazał się pozytywny dla mnie:)
Nie musiałam gotować:)) ooo Happy days:))) 
Wybraliśmy się na wczesny obiad do Richmond. 
Malutka z zewnątrz restauracja serwuje prawdziwe smakołyki. Głownie rybne, jak nazwa wskazuje. 
 
Ja skusiłam się na klasyk fish&chips, mushy peas, tartare sauce and chunky chips of course:))
Marzenie:)) szczególnie fryty:)
Mój mąż dostał takie cudo:))

Może spróbuje upichcić coś takiego w domu? Myślicie, że dam radę:))


Po obiedzie spacer nad Tamizą:)

 Ostatnie promyki jesiennego słońca?
 Poznajecie?
 OO tak, dziś nie były takie towarzyskie:))
 Czuję w kościach, że jesienna pogoda w Londynie dobiega końca i zima czeka za rogiem. W sumie się cieszę, bo każda pora roku ma w sobie coś wyjątkowego. 
Życzę Wam miłego wieczoru i do usłyszenia wkrótce. Agi
oxox

19 komentarzy:

  1. bardzo lubię twojego bloga i kanal na youtubie

    zapraszam do mnie
    http://theshortblackdress.blogspot.com/

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna jesień :) u nas szaro, buro i deszczowo

    OdpowiedzUsuń
  3. Mniamiiiiii wyglada smakowicie :)))
    Uwielbiam ryby z frytkami :)))

    Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale fryty :D

    PS: Cześć. Otagowałam Cię w tagu kosmetycznym : )
    http://wizazz.blogspot.com/2011/10/tag-10-pytan-kosmetycznych-od-majorki.html
    Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Spróbuj zrobić danie Gava i oczywiście możesz nakręcić filmik hehe :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mmmmm... smaczne i piękne zdjęcia. Uwielbiam Twoje filmiki na YT, super wyglądasz w tych prostych włosach teraz! Zajrzysz do mnie czasem?


    Pozdrawiam ciepło!

    abc-un.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. aż nabrałam ochoty na taką rybkę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Oooooo, Brenda będzie miała bloga :) Przepraszam za OT ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. piękne zdjęcia. sądzę że odrobina dobrego nastawienia i będziesz mogła sprzedawać takie cuda

    OdpowiedzUsuń
  10. zrobiłam się głodna:)pozdrawiam Mag

    OdpowiedzUsuń
  11. Mniam, twoja porcja wygląda smakowicie.
    Jak ja uwielbiam zimę, też coś czuję w kościach, że się zbliża. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale przyjemna knajpa a jedzenie jest podane po mistrzowsku
    Pauchy lizac!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mniam, aż się głodna zrobiłam:P Od ponad pół roku jestem twoją widzką:) Zapraszam na mojego bloga
    jackie88.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj ja też nie lubię gotować dla Teściów:) wolę jakiś obiadek w restauracji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla siebie piekne zlociutkie i chrupiace fryteczki, a dla meza nieobrane ziemniaki. Biedny Gav. Zartuje oczywiscie :-)) Zartuje :-)) Duzo szczescia na wspolnej drodze zycia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Godzinę temu zjadłam obiad, jestem pełna po brzegi, ale takie cudo nam pokazałaś, że aż poczułam zapach. ;) Z pewnością znalazłabym jakieś miejsce, żeby chociaż posmakować tak wspaniałego dania.
    Chętnie obejrzę, jeśli spróbujesz przygotować takie danie w domu, nagrywając to dla nas. ;)

    Zima czai się także w Polsce. Wieczorami czuć ją bardziej, niż do niedawna mi się wydawało. :)

    Pozdrawiam Cię serdecznie, miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  17. O tak, każda pora roku ma w sobie coś wyjątkowego, zgadzam się :)

    OdpowiedzUsuń