linia

Bikini bag

Nie ma to tamto:) Chociaż jakość niektórych rzeczy w Primarku pozostawia wiele do życzenia, to w pewnych kwestiach są niezastąpieni.

Już w niedzielę zamieszkam na statku i każdego dnia będę pływałać w lodowatym morzu. Na samą myśl robi mi się słabo (sine usta i zgrzytanie zębami sni mi się po nocach), ale jak to mowią w życiu trzeba być twardym. 
Od kilku tygodni próbuję też skompletować rzeczy, którę mogą się przydać podaczas takiej wyprawy i dziś napiszę o zgrabnej torebce na bikini.
Letnie, słodkie kolory...
Ja zdecydowałam się na kwiecisty Union Jack
Prostokątna, materiałowa torebka ma "wodoodporne" wnętrze i po kąpieli możecie włożyć do niej mokry strój itp. bez obawy, że wszystko w torbie się zamoczy. Oczywiście tak samo działa najzwyklejsza plastikowa torebka, ale hej...moim zdaniem ta bardziej cieszy oko:))nieprawdaż? Cena przyjazna portfelowi £1.50.
Oczywiście torebka na bikini, nie jest priorytetem który planuję spakować, ale kto powiedział, że nie można być "glamourous" nawet na tego typu obozie? :PP
Moim zdaniem to ciekawe i praktyczne rozwiązanie. 
Może sprawdzi się też jako plażowa przechowalnia telefonu i dokumentów? Dam Wam znać:))

Co myślicie o torebce na strój kąpielowy?
 pozdrawiam i życzcie mi powodzenia
Przeżywam, jakby to był konieć świata:))

Agi

PS. Już od kilku miesięcy kolekcjonuję materiały, żeby pokazać Wam ciekawe rozwiązania do domu, ale jakoś nagranie filmu mi nie po drodze...pewnego dnia się zbiorę i już możecie się bać:))

Nowe cukierki Essie

Dosłownie kilka dni temu w Bootsach na terenie UK pojawiły się szafy wypełnione lakierami Essie. Raj dla miłośniczek kolorowych paznokci. Cukiereczki po £7.99 za sztukę:)) Ale pomimo, że się do mnie tak pięknie uśmiechały, to wyszłam ze sklepu tylko ze zdjęciem.
 Jak to mówi angielskie przysłowie "Good things come to those who wait", kilka dni póżniej w TKMaxx znalazłam:
Pakowane po 3 i każdy zestaw kosztuje £9.99
Jak się można domyślić zdecydowałam się na jeden...a siedziałam przy nich chyba z godzinę...
Wybrałam Tangerine (choć nazwa się zupełnie nie zgadza) (neonowy róż), BBF Best Boyfriend (klasyczny nude w beżowym odcieniu), E-nuf is e-nuf (soczysta czerwień).
To jest właśnie problem z zakupami w Tkmaxx...lakiery były pomieszane, częśc z nich nie miała etykiety z nazwą, bądz jak w powyższym przypadku etykieta jest zupełnie inna. Tak naprawdę nie wiem jaki to kolor i chyba się nigdy nie dowiem;)) Nie żałuję zakupów, ale nie lubię takich niespodzianek. 
Kilka filmików temu wspomniałam o świecy, której palący się drewniany knot, wydaje dźwięki niczym z ogniska. To właśnie w zeszłym roku znalazłam ją wTKMaxx:

To tyle na dziś...Jeżeli lubicie lakiery Essie to szukajcie je w Waszych lokalnych Tikejach. Pamiętajcie, żeby nie sugerować się metką...tylko kolorem jaki widzi wasze oko...
Pozdrawiam Agi
xxx

Zdrowe zakupy

W sobotę wybrałam się na poszukiwanie oleju z wiesiołka (tak zachwalanego przez blogujące dziewczyny link). Niestety w Londynie zielarkich sklepów można ze świecą (a raczej reflektorem) szukać:(
Wyjątkiem jest sieć Holland &Barrett, ale ich jakoś do końca nie lubię.
Pisałam wam już kiedyś o mini delikatesah organicznych As Nature Intended. Tam zawsze coś wypatrzę:
260ml butla zimnotłoczoego oleju, kosztowała ok £9.50 i powinien mieszkać w lodówce.
 Olej z wiesiołka pozytywnie oddziaływuje na różne dolegliwości m.in: miżdżycę, choroby krwi, cukrzycę, AZS, syndrom przedmiesiączkowy PMS (coś dla nas!!!!) zapobiega wypadaniu włosów (coś dla mnie:), pomaga przywrócić skórze elastyczność i zdrowy wygląd, przyśpiesza gojenie ran i wiele, wiele innych. Ja oczywiście mam zamiar używać go na skórę głowy (właśnie wtarłam sobie 3 łyżki) i zobaczymy co z tego wyniknie. Olej ma charakterystyczny zapach. Hmmm nie oszukujmy się, perfumy to nie są:)) Ale dla dobra sprawy wytrwam:))
 Myślalam też o myciu włosów odżywką i skusiłam się na coś o zapachu bananka:) Kupuje ciuchy w dziale dziecięcym, więc odżywki sobie odmówię? (sugerowałam się też składem, żeby nie było).
Niestety odżywka jest tak gęsta i pomimo mojej próby rozrobienia jej z wodą, nie udało mi się uzyskać płynu, którym mogłabym umyć włosy. Użyłam jej za to w tradycyjny sposób i w ostatnim filmie mogliście się przekonać na własne oczy, jak wyglądały włos po jej użyciu. Nie widzę problemu z jej zużyciem:)
Kupiłam jeszcze dwa soki.
Próbowałyście oleju z wiesiołka? Jeżeli tak to jak go stosujecie? Doustnie czy na skórę?
Pozdrawiam i do usłyszenia
Agi

Pędzel do maseczek

Inspiracja do napisania tego postu przyszła do mnie podczas aplikacji maseczki z alg. A inspiracją do nałożenia maski był filmik, który Wam dziś kręciłam przez pół popołudnia...aż się ciemno zrobiło. Tak się dobrze o tej spirulinie wypowiadałam, że aż zachciało mi się maski:) To nic, że już prawie 11pm...

Ciekawi mnie czym nakładacie maseczki na twarz? 
Ja zazwyczaj używałam palców, ale podczas pobytu w Polsce spodobał mi sposób mojej siostry i zgapiłam go od niej. Anka raz na jakiś czas poddaje się zabiegom z kwasem glikolowym i do aplikacji używa dużego pędzla malarskiego z syntetycznego włosia. Anka nie jest malarką, ale studiowała architekturę i stąd takowy pędzel w jej kolekcji. Ja u siebie znalazłam coś podobnego:
Syntetynczy, języczkowy pędzel do podkładu, którego nie używałam od miesięcy nadaje się idealnie. Aplikacja jest dokładna i przyjemmniejsza. Mam wrażenie, że nakładana maseczka lepiej się rozprowadza i manewrowanie pędzlem jest o wiele łatwiejsze niż palcami. 
Wiem, że tym postem Ameryki nie odkryłam i pewnie wiele z Was robi to od lat, ale może znajdzie się choć jedna zagubiona dusza, która wcześniej tak jak ja miziała się palcami. 
Tak jak napisałam powyżej, Anka używa (nowego) pędzla malarskiego i sprawdza się idelanie. Świetna alternatywa dla typowego pędzla makijażowego, czy też maseczkowego.

Czas na prysznic, pani żabo:))

Życzę Wam miłego tygodnia i do usłyszenia
Agi

Zastanawiam się

Zastanawiam się nad zakupem tej książki i chciałam Was zapytać o opinię:
Najpierw kilka słów o samej Neal's Yard Remedies.
Neal's Yard Remedies to firma zajmująca się produkcją i sprzedażą organicznych kosmetyków piejęgnacyjnych jak i makijażowych. Jej główna siedziba mieści się w Covent Garden, w samym sercu Londynu.

Powyższa lektura jest swojego rodzaju vademecum wiedzy dla miłośnikow naturlanej pielęgnacji. Co możemy znaleźć w książce?
 Opisy i zastosowanie ziół i innych roślin
Przepisy na zdrowe jedzenie, ale także domowej roboty kosmetyki:
Mój ulubiony dział
Bomby do kąpieli jak od "lush"?
Książka mnie kusi ogromnie, ale waham się (nie chodzi tu o cenę). Przeglądając strony z ciekawymi przepisami od razu wiedziałam, że miałabym ochotę na wypróbowanie 70% z proponowanych mikstur. Problem pojawia się w braku dostępu do składników. Oczywiście w sklepie firmowym możecie znaleźć półprodukty, oleje i inne składniki do stworzenia domowych mieszanek, ale ich cena nie jest niska. Zazdroszczę Wam w Polsce Herbapolu i sklepów internetowych takich jak: Mazidła, Zrób Sobie Krem i Biochemia Urody. Ciekawa też jestem na jak długo utrzyma się mój zapał i czy będę miała czas na takie domowe mieszanki? Jaka ja słabej wiary jestem:))
Nie muszę Wam też mówić o tym jaką satysfakcję daje używanie czegoś własnoręcznie przygotowanego, ale jaki przy tym bałagan zostaje:)) Mam nadzieję, że wiecie o czym mówię.
Kończę swój monolog na dziś, bo jakoś mi słów brakuje. 
Jutro mam plan przetestować działanie odżywki do włosów, jako szamponu i oczywiście podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami. 
pozdrawiam
Agi