linia

Alpha-H 3in1 Action Balancing Cleanser

Skończyła się Emma Hardie link (bardzo się polubiliśmy, ale duży minus za wydajność),  Liz Earle link (miłuję, ale chciałam coś nowego) i próbka żelu do mycia twarzy Mythos (nie mam zdania)...przyszła kolej na new baby in da house. 
Idzie wiosna, więc zdecydowałam się odstępstwo od treściwych konsystencji i mój wybór padł na:
 Alpha-H 3in1 Action Balancing Cleanser 
Profesjonalna formuła z wit E i sokiem z aloesu delikatnie oczyszcza buzie z oleju i makijażu, lekko nawilżając skórę i ją balansując.
Kremowa konsystencja produktu podobno nadaje się do wszystkich rodzajów skóry
Podoba mi się idea 3w1: 
oczyszcza, radzi sobie również z makijażem oczu
✓ łagodzi podrażnienia wrażliwej skóry i przynosi ukojenie jej suchym partiom 
równoważy zaburzenia pH skóry. 
Producent zapewnia, że skóra pozostaje miękka, ukojona i oczyszczona bez uczucia ściągnięcia.
 Zaleca się użycie kremu ze szmatką muślinową (ściereczką), czyli coś co lubię.
Skład (przepraszam za jakoś zdjęcia)
Butelka mieści 200ml produktu i ma wygodną pompkę, która niestety nie wytrzymała podróży, choć była bezpiecznie zapakowana.  
Poużywam go trochę i powiem, czy warto:))
Zamówiłam go ze strony beautybay.
Życzcie mi szczęścia w testowaniu
Pozdrawiam 
Agi xxx

Szampon Alverde z hibiskusem i alosem

Po bardzo pozytywnej recenzji szamponu z amarantusem, przyszła kolej na mniej przyjemną jego brata z hibiskusem i aloesem:((
 Szampon przyjechł do mnie z Niemiec, dzięki uprzejmości mojej widzki. Jeszcze raz dziękuję. 

Szampon przeznaczony jest do włosów suchych i zniszczonych. Ma nawilżać włosy, sprawiać, że będą elastyczne. Oprócz tego tradycyjnie nie zawiera silikonów oraz syntetycznych substancji zapachowych, barwników i środków konserwujących.
Miałam w stosunku do niego pozytywne nastawienie (przeczytałam wiele, wiele recenzji), ale przy każdym użyciu jest gorzej:(
Konsystencja szamponu przypomina przarzedzony żel, dosłownie wylewa się z zagłębienia dłoni pod prysznicem. Oprócz tego do umycia moich włosów potrzebuję go naprawdę dużo. Te dwa argumenty sprawiają, że jego wydajnośc jest bardzo niska.
Nie mam zastrzeżeń co do zapachu.
Działanie: Nie zauważyłam specjalnego nawilżenia ani miękkości:( Mam wrażenie, że moje włosy wręcz straciły ciążowy blask, szybciej się przetłuszają i robią się "sianowate";( 
Nie podrażnia skóry głowy.

Nie kupię go ponownie i już rozglądam się za czymś nowym (prawdowpodonie powrócę do Forever link).
Też miałyście takie przygody z tym osobnikiem? Czy to tylko mi trafił się lewy model:))

Wasza Agusława

Oj Heleno, Heleno

Obiecałam, że po kilku tygodniach z Heleną opowiem Wam o naszym związku. Trochę przykro mi, bo głęboko wierzyłam, że to będzie gorąca, namiętna i szczera miłość...
Czas pokazał, że naszą znajomość bardziej określilabym jako przelotny romans...

Zdjęcie z "gołym" okiem
Z jedną warstwą:
i dwiema:
Lash Queen Feline Blacks oczywiście pomalowała mi rzęsy, ale wydaje mi się, że podobny efekt mogę uzyskać drogeryjną maskarą. 
Tusz jest dość suchy (wiem na 100%, że jest świeży i nie był wcześniej otwierany) i dopiero po kilku użychach "odżył" w tubce. 
Złote opakowanie w centki cieszy moje srocze oko, a struktura tubki jest wykonana z luksusowego metalu? 
 Szczotka jest duża, wygodna w użyciu i równomiernie rozporwadza produkt. Tusz nie osypuje się przez cały dzień i daje intensywny czarny kolor. Głównym zadaniem maskary jest pogrubienie i podkręcenie rzęs i w pewnym sensie robi swoje, ale nie nazwałabym tego efektem glamour. A może moje rzęsy zmieniły się na gorsze?

Jednym z największych minusów Helenki jest jest wygórowana cena i dostęność...

Trochę ciężko było mi napisać tę notkę jako, że tusz był prezentem urodzinowym od Madzi (77gerda) i chciałabym żebyście wiedziały, że żadna z nas nie miała/ma złych intencji. 

Reasumując: Maskarę zużyję z przyjemnością, ale moim zdaniem jej cena nie jest adekwatna do jakości.
Jestem też ciekawa jak długo będzie mi służyć? O tym przekonam się pewnie za jakiś czas.

Chciałabym też Wam pokazać, że po filmiku innej Magdy (FlorenceBeauty) skusiłam się na drogeryjnego kolosa.
Na zdjęciu widać też prezent świąteczny od koleżanki. Maskara firmy Mally, o której nigdy wcześniej nie słyszałam. Mally używam kilka razy i choć trochę skleja rzęsy, to podoba mi się efekt jaki nią można uzyskać.
Colossal od Maybelline poczeka jeszcze trochę na swoją kolej, ale jak się do mnie pięknie uśmiecha...ahhh może to ten jedyny? Kto wie, kto wie?

Sięgam pamięcią wstecz i próbuję sobie przypomnieć, która maskara kręciła mnie najbardziej i chyba najprzyjemniej wspominam Lancôme Hypnôse Star, Covergirl Lashblast i dawno dawno temu MaxFactor 2000calories. 

Jakie są Wasze maskary wszech czasów?
Agi xxx

Prawie jak kolorowe kredki

Pierwszy raz zobaczyłam je na targach dla maluchów (pisałam o nich tu), ale wtedy pomyślałam sobie, że nie potrzebuję. Przecież to najzwyklejsze pieluchy muślinowe/tetrowe, tylko w żywych kolorach.
Przeglądając brytyjskie strony dla przyszłych mam, bardzo często ktoś o nich wspomniał i nawet nie wiem kiedy przyszła chęć posiadania. Bobas z okładki też mnie zauroczył.
Zestaw siedmiu ściereczek muślinowych wykonany jest z luksusowej w dotyku bawełny no i te tęczowe kolory. Jedyne co mnie powstrzymywało przed zakupem, to ich cena:( Próbowałam znaleźć ich odpowiednik, ale z marnym skutkiem. No ale jak mówi porzekadło, że bycie cierpliwym popłaca, doczekałam się i na jednej ze stron www znalzałam kupon zniżkowy...wtedy już nie mogłam się powstrzymać:)
Na swoje usprawiedliwienie mogę jeszcze powiedzieć (a może nie muszę??) jak szeroki wachlarz zastosowań takowe szmatki posiadają:)) Przydadzą mi się przy karmieniu niemowlaka i łapania przeróżnych wydzielin z buzi, kiedy będzie nam się odbijało;)) Mogą być prześcieradełkiem, matą do przewijania, myjką, kocykiem bezpieczeństwa i wiele, wiele innych.
Czytałam, że kolory mimo częstego prania zostają intensywne na lata i na pewno ożywią nasze dnie:)
    
Już mam plan na zdjęcia jakie możemy zrobić z użyciem szmatek:)
Mama wysłała mi też kilka klasycznych białych pieluch i sama jestem ciekawa, których będę używała częściej. Oczywiście będę Was na bieżąco informować.
Trzymajcie się i na koniec piosenka:


Wasza Aga i jej bump
xxx