linia

Zabawki trochę inne niż wszystkie

Na wspomnianym wcześniej festynie poznałam też właścicielkę internetowego sklepu z bardzo ciekawymi zabawkami dla maluchów. Wszystkie wykonane w "uczciwych" warunkach z użyciem materiałów przyjaznych dla środowiska i szkrabów.

Najbardziej mi się chyba spodobały auta, ciężarówki i samoloty wykonane z plastiku, który był recyklingowany.

Na drugim miejscu były materiałowe książki

i zestawy do kreatywnej zabawy i pobudzenia wyboraźni naszych maluchów:
Jeżeli szukacie pomysłu na ciekawy i oryginalny prezent to gorącą Wam polecam stronę Shelley. 

Ps. Nie otrzymałam i nie otrzymam wynagrodzenia za ten wpis. Piszę Wam o tym, bo te rzeczy naprawdę mnie zauroczyły i uważam, że zasługują na uwagę.

całuję Aga


Dodatki we wrześniu


Był jeszcze jeden magazyn ze sprayem Bumble&Bumble dodającym objętości, ale już chyba został wykupiony, bo nigdzie nie mogłam go znaleźć:((

Pozdrawiam Aga

Love food hate waste

W zeszłą niedzielę mieliśmy przyjemność poznać kilka ciekawych osób/organizacji na festynie w naszej okolicy. 
O reszcie usłyszycie w kolejnych postach. Dziś powiem Wam o stronie www, która zauroczyła mnie i na pewno przyda się w każdym zaciszu domowym.
 Kopalnia pomysłów, przepisów i wielu ciekawostek dla każdego mini gospodarstwa
Gavin rozmawia z sympatycznym panem:)

Jeżeli zapytacie mnie, czego najbardziej nie lubię? To odpowiem bez zastanowienia: 
Kiedy coś się marnuje (szczególnie jedzenie). 
Moim zdaniem dobrej jakości mięso, owoce, warzywa są w UK jest bardzo drogie...wiele z Was pewnie teraz będzie protestować:) kilogram szynki (czystej od wody i sztuczności) kosztuje więcej niż perfumy od Chanel. Ziemniaki są droższe niż cola, banany. Zmiany pór roku nie powodują obniżki cen na produkty dostępne w danym sezonie. "Super" oferta na truskawki 1/2 ceny za koszyczek (przecież one zawsze tyle kosztują o tej porze roku) itp....

Pomimo wysokich cen produktów żywieniowych, wiem z własnego doświadcznia, że czasami marnujemy jedzenie (zapominamy o tym co mamy w lodówce, przygotowywujemy zbyt duże porcje itp). Przedstawię Wam kilka pomysłów na zmniejszenie tego zjawiska.


Dostaliśmy od pana kilka ciekawych przepisów na wykorzystanie "resztek" i miarkę ile makaronu typu spagetti potrzebujemy na jednego domownika;)
Bardzo przydane okazują się też klipsy, które przedłużają świeżość kasz, makaronów...(moje są z IKEA). Koniecznie przeczytajcie też do czego można wykorzystać tackę na lód (ja używam jej też do porcjowania jedzenia dla synka)
Pisząc tę notkę, przypomniała mi się też książka, którą dostałam od koleżanki na urodziny kilka lat temu:
Pełna nietuzinkowych pomysłów na dania przygotowane z"wygrzebanych" z dna lodówki i szafki składników:)

Nie wiem, czy Wy też tak uważacie, ale moim zdaniem Polki są bardzo gospodarne i wiele z nas doskonale wie o setkach trików pomagających oszczędzać i nie marnować. 
Koniecznie napiszcie mi jakie są Wasze ulubione:)

Całusy Aga

Migoczący cień do powiek, czyli Bobbi Brown Sparkle eye shadow

Wypatrzyłam go u naszej pięknej Kasiu Katosu. Marzył mi się odcień no 6 Sunlight i taki właśnie kupiłam sobie na ebayu. Cieszyłam się jak szalona otwierając paczkę, która przyjechala do mnie aż z Montenegro. Mina mi trochę zrzędła, kiedy w środku pudełekcza był inny odcień:((
 
Okazało się, że osoba pakująca wysyłkę się pomyliła i ktoś w świcie ma mój kolor, a ja jego pudełeczko:(( W ramach rekompensaty sprzedawca zwrócił mi pieniążki.
Wracając do cienia. Jest prawie idealny i choć nie jestem fanką brokatu na oku, to ten nałożony na centralną częśc powieki daje piękny skrzący się w świetle, delikatny efekt. Sama formuła kosmetyku jest trochę inna, niż zwykły cień do powiek. Chyba najlepszym określeniem będzie porównanie do zbitego pigmentu.
 Mój kolor to 25 Pebble i jest to róż ze srebrną poświatą. Bardzo ciężko mi było uchwycić efekt na zdjęciu. Cień na powiece trzyma się cały dzień i drobiny brokatu nie osypują się.
Jeżeli chcecie zobaczyć go w akcji, to zapraszam na mój najnowszy filmik, który powinien pojawić się na moim kanale już niedługo.
W filmie wystąpi również inny produkt, który polecała Kasia: podkład Kett, więc zainteresowanych efektem zapraszam;)

Całuję 
Aga

Podkład Sally Hansen

Skończyły się moję "idelane nogi" w sprayu, więc wybrałam się do drogerii po nowe. Na półce oprócz ulubieńca o którym pisałam tu wypatrzyłam nowość: 
Sally Hansen Airbrush Legs Leg Make Up
Opis producenta
Tak wygląda w tubce:
 Jak sama nazwa wskazuje, to gigantyczna tubka z podkładem, który powinien poradzić sobie z zakryciem małych przebarwień, piegów i żyłek. Opis działania brzmi prawie identycznie do tego, który używam i uwielbiam. Więc czym rożnią się oba kosmetyki?
Domyslam się, że diabeł tkwi w konsystencji i sposobie aplikacji. Spray czasami może niechcący pobrudzić okolicę w której go używamy. 
Pewnie teraz zapytacie co wybrałam?
Ponieważ wersja w sprayu starczyła mi na ponad rok, zdezydowałam, że ona mi w zupełności wystarczy. Przy tubce bałabym się, że szybko wyschnie (nakręta była bardzo wiotka).
Nowa wersja jest troszeczkę droższa od klasycznej i pewnie sprawdzi się dla kogoś, kto używa tego wynalazku na co dzień. Jest dostępna w kilku odcieniach dla każdej karnacji. 

Może kogoś zaciekawi ten kosmetyk:) 

Buziaki i do usłyszenia;)

Aga