Kiedy zgodziliśmy się z Gavem zająć psem Renaty, wiedzieliśmy, że nie będzię łatwo się z nim rozstać, ale oboje nie spodziewaliśmy się, że będzie tak ciężko:((( Wpadliśmy po uszy...
Ja tęsknię i popłakuję po kątach (w nocy kilka razy go podobno przez sen wołałam), a Gav potajemnie szuka szczeniaków w necie. W tym momencie nie możemy sobie pozwolić na psa, ale w przyszłości na pewno!
Ponad dwa tygodnie z Ricem uświadomiły nam, jak dużym obowiązkiem jest posiadanie dużego kudłacza, ale nie zamieniłabym tego czasu na nic.
Dużo osób pytało mnie, jak wygląda życie w Londynie z dużym psem? Z wyprowadzaniem nie ma większego problemu, bo wszędzie jest pełno parków, gdzie czworonogi mogą wybiegać się do woli. Potrzebne są tylko dobre chęci i czas (Londyn jest złodziejem tego drugiego). Jedzenie jest w przystępnych cenach (Rice wie co dobre i najbardziej mu smakował kurczak z M&S)). Na pewno warto też zwierzaka ubezpieczyć, bo weterynarz w UK kosztuje krocie. Oczywiście potrzeba też miłości i pieszczot:)) Ryż to prawie dwudziestopięciokilowa przylepa. Wieczorem wyścig za najlepszym miejscem...
i obowiązkowa pobudka rano...
Trochę zestresowany podczas pierwszej podróży autem:(
Ale jak już dotarliśmy nad morze...
Po szaleństwie, czas na odpoczynek... Uwielbiam zapach psich łap:))
Kąpiel po zabawie w błocie: nasza zmokła kura, ktora sama do wanny wskakuje, a patrzy na mnie jakbym mu krzywdę zrobiła:))
Gav zabije mnie za to zdjęcie, ale nie mogłam się powstrzymać:)
Jedną z niewielu wad posiadania zwierzaka jest codzienne odkurzanie:) Chyba sobie zrobię nowego psa:)
Nauczyliśmy też go sztuczki:)) KLASYK
Przepraszam, że piszę Wam o psie, nie kosmetykach, ale ostatnio wszystko się jakoś mi nie układa i patrząc na Rice, od razu poprawia mi się humor. Kto nie pokocha takiego nosa?
My z Gavsterem tęsknimy:((
Agi x