Lemon Drizzle Cake, czyli ciasto cytrynowe marzeń:)

Ci co oglądają mój kanał na YT już pewnie widzieli film z przepisem na orzeźwiające, wilgotne ciasto cytrynowe. 

Kilka osób poprosiło mnie o przepis na blogu i dziś udało mi się znaleźc chwilę, aby spełnić prośbę

Potrzebujemy:
  • 160g masła w pokojowej temperaturze
  • 160g drobno zmielonego cukru
  • 3 jajka
  • Skóra z dwóch cytryn
  • 110g mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 50g zmielonych migdałów
  • sok z jednej cytryny
Syrop/polewa 
  • 20g masła
  •  80g cukra
  •  skórka i sok z jednej cytryny

Oczywiście zapraszam Was na film i smacznego:)

 
Aga

Balkon

Wiele z Was prosiło mnie o balkonową notkę. Jedni szukają inspracji, inni motywacji. Może komuś się przyda. 
Zacznę od tego, że od roku miałam zamiar coś zrobić, ale zawsze coś nam przeszkadzało, najbardziej chyba brak koncepcji. Balkon mamy coś duży, ale jest w zacienionym i wietrznym miejscu. Po rozmowie z mamą i Agnieszką z kanału Ogród mówi, miałam prawdziwy mętlik w głowie. Co posadzić, aby rosło, efektownie wyglądało i nie wymagało zbyt wiele, bo przecież wszyscy wiecie, że ze mnie zła kwiatkowa mama;)

Zacznę może od donic. Zdecydowaliśmy się na Elho do kupienia na Amazon klik, które zaskoczyły mnie innowacyjnością i tym, że pasują na balkonowe barierki. 
Wybrałam beżowe, choć wybór kolorów jest ogromny.
Na dno kamienie
Specjalna ziema do kwiatów i pomocnik numer jeden
Pierwsze przymiarki

Podziwiamy okazy
Postępy
Efekt końcowy
Zdecydowałam się na kilka gatunków roślin w jednej donicy, te z zewnętrzej strony będą zwisać (lobielia), a bratki i bobiki są dla nas. Skalinica i Floks rosną sobie po obu stronach. Nie mam pojęcia, czy mogą dzielić ziemię, ale w sklepie ogrodniczym dostalam oczopląsu i kilku rozmowach z pracownikami, doszłam do wniosu, że kupię to co mi się podoba wizulanie.

Posadziłam też pomidorki, które James skutecznie zrywa (szkoda, że wybiera te zielone).

W sklepie ogrodniczym uśmiechał się też do mnie rodendon i musiałam go wziąć, bo podobno lubi cień, ale musi mieć specjalną kwaśną ziemię.
 Tak mi rozkwita.

Mam dobre i złe wieści...Każda z roślin przeze mnie posadzonych żyje, ba nawet się rozrasta...i właśnie tym sposobem przejdziemy do złych wieści. Za gęsto je posadziłam.
Zobaczymy co będzie za kilka tygodni:))
 Tak wygladają na dziś

 Krzesła z Ikea kupione roku temu, ale nie polecam. Wyglądają jakby miały 10lat, a na zimę były speclanie przechowywane

Zawsze marzyłam też o światełkach. Znalazłam zasilane energią słoneczną, które ładują się w dzień, a w nocy delikatnie mienią. Są wodoodporne i też zakupiłam je na Amazon klik
Niestety ponieważ brakuje jeszcze kilku szczegółów, to jak prezentują się lampki nocą, pokażę Wam przy innej okazji.
Wiele z Was prosi mnie też o film o tej tematyce i teraz będę poważnie się zastanawiać jak go ewentulanie przygotować. 
Pozdrawiam Was gorąco i dajcie mi znać co myślicie o mojej komibnacji.
Jeszcze raz specjalne podziękowanie wszystkim, który służyli mi dobrą radą.

Aga

SkinCeuticals Protect Sheer Mineral UV Defense SPF 50

Część z Was pewnie wie, że szukam mineralnego filtru do twarzy. W Polsce testowałam SkinCeuticals Mineral Radiance UV Defense SPF 50, lekki krem o przyjemnej konsystencji, który ładnie się aplikował, nie bielił (zawiera delikaty pigment, trochę jak kosmetyki typu BB) i nadawał jej zdrowego blasku. Brzmi idelanie, prawda? 
Ja oczywiście muszę być inna i ponieważ nie miałam możliwości testowania standardowej wersji, zdecydowałam się właśnie na nią.
Jeżeli macie ochotę usłyszeć co myślę o zakupie, zapraszam do lektury.
 Skład filtru i to co obiecuje producent. 
  • 100% filtrów mineralnych. 
  • Bez parabenów. 
  • Wodoodporny.
    Nie zatyka porów. 
  • Bezzapachowy.
  • Dla każdego typu skóry, w szczególności dla skóry wrażliwej.
    Zalecany przy aktywności na świeżym powietrzu. 
  • 24 h nawilżenie, nie powoduje zaskórników, fotostabilny.
Filtry słoneczne SkinCeuticals zapewniają szerokie spektrum ochrony przeciw promieniom UVA/UVB, aby chronić skórę przed szkodliwym działaniem promieni UV, odpowiedzialnych za przedwczesne starzenie się skóry (zmarszczki, drobne linie i przebarwienia).
W przeciwieństwie do starszych filtrów o lepkiej konsystencji w kolorze białym, produkty SkinCeuticals oferują konsystencję o właściwościach kosmetycznych, zapewniając jednocześnie nawilżenie i uczucie komfortu.
Deklarowana ochrona UVA/UVB jest osiągana przy ilości filtra 2 mg/1 cm2 skóry (czyli minimum 1-1,25 ml na samą twarz; 1,5-1,8 ml na twarz i szyję; ok. 30 ml na całe ciało; często ponawiać aplikację w ciągu dnia).
Standardowo dla SkinCeuticals szara, plastikowa buteleczka o pojemności 50ml mieściła się w turkusowym kartoniku. Przed użyciem trzeba nim porządnie wstrząsnąć, aby ze środka bez najmniejszego problemu wydobył się lekki, biały płyn o dość rzadkiej konsystencji.
Po roztarciu niestety nie znika i tworzy białą, a raczej "ultrafioletową' poświatę. Nie wiem jak lepiej to określić ten odcień. 
I to chyba jeden z największych/jedynych mankamentów tego kosmetyku. Kiedy nałożylam go pierwszy raz na buzię, to myślalam, że to jakiś żart. Ponieważ nie spieszyłam się nigdzie, to zostawiłam go na twarzy, alby zobaczyć, czy czas wpłynie na zmianę odcienia. Niestety nie, ALE....Ale cera była idelanie atłasowa i przyjemna w dotyku. Ponieważ kocham bronzery, wyciągnęłam jeden z szuflady i prężnym ruchem zaaplikowalam go na polki. Udało się i moja twarz znowu należala do "żywych".
Efekt utrzymał się cały dzień.

Mój maż, który ma typowo tłustą cerę też go testował. Gav jest idelnaym przykładem osoby, która nienawidzi kremów i mazideł do ciała. Kiedy smaruję mu buzię filrem, to wije się niczym węgorz. Nawet on był pozytywnie zaskoczony przyjemnym wykończeniem kremu i tym, że po całym dniu w słońcu jego nos i czoło nie jest czerwone (jak to zwykle bywa, kiedy nie ma mnie w pobliżu).
Używam go od ponad miesiąca, ale dopiero teraz o nim piszę. Dzieje się tak dlatego, bo dosłownie kilka dni temu do Londynu zawitało lato i temperatury diametralnie wystrzeliły w górę. 
Testy filtra rozpoczęte i zakończone pozytywnie. Trochę wybielone twarze, ale zero oparzeń i błyszączego czoła. Aksamitna w dotyku skóra bez podrażnień, wyprysków itp. 

Używam go tylko na serum i nie zauważyłam, żeby wysuszyło mi skórę. Podkłady też się na nim świetnie trzymają (tylko trzeba odczekać kilka min przed ich aplikacją).

Krem kupiłam tu klik. Przy okazji sprawdzałam ceny innych produktów tej firmy i są naprawdę okazyjne.

Podsumowując, żeby nie blada poświata i cena to kochałabym go całym sercem. Nadal szukam ideału

Pozdrawiam
Aga

Szeryf wszystkich szeryfów

Najcieplejszy weekend roku właśnie dobiega końca. Wykorzystaliśmy każdą minutę tych dni maksymalnie. 
Nie wiem, czy kiedykolwiek miałam okazję Wam wcześniej wspomnieć, że mam w domu osobistego szeryfa.

 Który pozwala mi jeździć na swoim koniu
i podobno kumpluje się z Chudym.
 

Nie odstępuje mnie na krok i zawsze mogę na niego liczyć.

Dobrze nam razem.

Mama i jej Szeryf James 


Tydzień sztuki

Chyba już Wam kiedyś o tym pisałam. Na kilka dni każdego roku, miejsce w którym pracuje zmienia się nie do poznania.
 Dni wypełnione są warsztatami sztuki i każdy może spróbować swoich sił w przerożnych dziedzinach.
Kilka zdjęc z tamtego okresu.



Wycieczki w terenie
 Ja i gołąbek

 Tate Modern



Brick Lane











Na sam koniec była mini impreza na której każdy podzielił się swoimi wrażeniami z minionego tygodnia.

Niezapomniane przeżycia i masa wspomnień.
Rzeźba, lepienie gliny, malarstwo, taniec, teatr, poezja to tylko część z rzeczy, które widzieliśmy, zrobiliśmy w przeciągu kilku dni. Może za rok pokażę Wam więcej.
Co podoba się Wam najbardziej?
Pozdrawiam
Aga