KIKO French Manicure Pen

Zagadka z wczorajszego postu była trudna i podchwytliwa. Odpowiedz: w Bootsie nie kupiłam nic, ale...

Ruszyły przeceny w całym centrum handlowym, ja bidula,  miałam problem ze znaleźniem czegoś dla siebie. Chyba mi się gust zmienia...nie wiem...
Z zupełnie pustymi rękoma jednak nie wyszłam, bo w KIKO znalazłam wspomnienie moich zeszłorocznych, włoskich wakacji.
Lakiery do paznokci w pisaku:
Normalnia cena to £9 za sztukę, ja kupiłam je po £3. Zdecydowałam się na dwa odcienie: Cukierkowy róż i turkus.
Aplikator jest wygodny w użyciu i na paznokcieć wydostaje się odpowiednia ilość produktu.
Kolor jest kremowy i jednolity, nie było prześwitów, szybko wysycha, tylko ciekawe na jak długo pisakowy aplikator będzie w takowej, jędrnej kondycji?

 Ja klasyczny french wykonuję od ręki, najwyklejszym pędzelkiem dołączonym do lakieru.Wydaje mi się, że pisak/mazak to wygodne rozwiązanie dla osób, które nie mają wprawy w tej kwestii.
 Kolorowe końcówki na paznokciach, idelanie będą pasowały do letnich wieczorów i kreacji.
Co myślicie o takim mani? 
Pozdrawiam Agi

Paznokciowe nowości

Po raz pierwszy od tygodni miałam okazję pospacerować po Bootsie. Na spokojnie, bez pośpiechu wypartywałam nowości:)
Revlon Colorstayna paznokciach powinien utrzymać się do 11-stu dni i dać "żelowy połysk" hmm
piękne kolory, trochę wyższa cena



 Jest jedno ale...
Coś od Essie:
I nowość, na którą nie zwróciłabym uwagi, gdyby nie Fleur z kanału link. Impress Press-on Manicure, podobno trzyma się do tygodnia. Podoba mi się opakowanie imitujące buteleczkę lakieru do paznokci.

 Większość wzorów zupełnie w nie moim stylu, ale o dziwo, te najbardziej szalone spodobały mi się.
Skusiłybyście się na coś? Jak myślicie, czy ja uległam pokusie?
Pozdrawiam Agi

Opcja na śniadanie

Uwielbiam czerwiec za sezonowe owoce do których przecież tęsknimy cały rok. 
Od kilku dni poranki rozpoczynam od szkalneczki różowego, pożywnego napoju.

Przygotowanie zajmuje kilka sek (przy użyciu blendera), a smak zostaje na długie minuty:))
Do środka wrzucam: owoce (truskawki, banany, jagody, odrobinę cytryny, bądz limonki), jogurt naturlany, siemię lniane i jeżeli ktoś lubi odrobinę słodyczy, to zamiast cuktu, polecam nektar z agawy:)
Mam nadzieję, że truskawki zostaną z nami dłużej:)) 

Dla miłośników naszej skromnej kuchni, zapraszamy na filmik, który powinien pojawić się już jutro;)
Sneak peak:
Czym obecnie się zajadacie z rana? Moje zachcianki zmieniają się co sezon:))

Pozdrawiam Agi

Vanilla Body Mist

Plakaty w oknach, ogłaszające wszem i wobec 50% zniżki w sklepie TheBodyShop, spowodowały, że mój rozum przestał pracować i nogi same zaprowadziły mnie do środka. 
Promocja 50% off obejmuje znaczną część kolekcji (zmieniają szatę graficzną i przypuszczam, że to główny powód tak dużych obniżek). Wąchałam ich kultowe masła i już papaja i shea były w moim koszyku, ale wtedy niespodziewanie zdrowy rozsądek znowu do mnie przemówił i kazał je grzecznie na półeczkę odłożyć. "Agusławo przecież używasz oliwek po kapieli, nie potrzebujesz maseł" jejejeje...boring
Już miałam wychodzić, kiedy przypomniało i się, że od dawna chodziła za mną waniliowa mgiełka do ciała.
Jupiii... jest promocja i z moją kartą zniżkową zapłaciłam za nią jedyne ₤3.15.
Zapach jest ciepły, przyjemny i idelnie pasujący na letnie romantyczne wieczory (mam nadzieję, że przyjadą...ekhem)
Jak jeszcze mieszkałam w Polsce to zawsze marzyła mi się kokosowa mgiełka z Yves Rocher, ale jakoś nigdy nie udało mi się jej zdobyć. Ta z TBS to namiastka marzeń sprzed kilku lat:)
 
Jakie są Wasze ulubione mgiełki do ciała?
Pozdrawiam
Agi


Ps. Wiecie, że wanilia ma w sobie coś wyjątkowego i działa na facetów jak lep na muchy:)?? Obym się tylko od much zdązyła odpędzić:)

Co można robić w Holland Park?

Ostatnia partia zjdęć z naszej niedzieli:) Spacer po bajecznym Holland Park. Ponieważ okazjonalnie padał deszcz, nie trafiliśmy na dzikie tłumy, które zazwyczaj okupują każdy centymetr kwadratowy trawy.

No, ale co możemy tam robić?
#1 Postać pod krzakami
 #2 Pograć w szachy
#3 Schować się od świata i czytać książkę
 #4 Posiedzieć na pniu drzewa
#5 Odwiedzić galerię
#6 Pozować w odbiciu rzeźb
#7 Uśmiechać się na mostku
#8 Załatwić się...
 no, może nie każdy...
#9 Spacerować i słuchać śpiewających ptaków
 #10 Przyglądać się bąkom
#11 Iść do restauracji należącej do Marco Pierre White
#12 Znowu pozować
#13 Zaplątać się w łańcuchy
#14 Posiedzieć na trawie z kaczuchami:)
#15 Można się pokręcić
Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia kolejnemu powodowi, jakim są chodzące na wolności pawie...jak na złość schowały się na murku (tym ze zdjęcia z rzeźbą). 
Jeżeli macie ochotę na sport, to jest też do tego specjalne miejsce...lody? też coś się znajdzie? 

Mam nadzieję, że przekonałam Was do odwiedzenia tego parku, który znajduję się dosłownie kilka min od centurm Londynu. 

Co Wy najbardziej cenicie w parkach?
Pozdrawiam
Agi
 
Ps. Zdjęcia robione były telefonem (cały czas zastanawiam się nad zakupem odpowiedniego apataru:)

Niedzielny lunch w parku

Wiem, że niektórzy w moich czytelników lubią zaglądać do naszej kuchni:) 
Dziś zdjęcia z pikniku. Trochę oszukańczy był, bo nie na trawie, tylko ławeczce. Ale na świeżym powietrzu:)

Produkt wyjściowy:
Do pićku była lemoniada i wiśniowa cola:) pychota
Coś do posmarowania, nie trudno się domyślić:) houmus
Proces tworzenia, zwrócie uwagę na skupioną minę:))
Produkt końcowy:)
Na deser coś zdrowego:
Opakowania jak od pasztetu:))
I coś grzesznego, ale mówię Wam, niebo w gębie:)

Uwielbiamy takie niedziele i pomimo tego, że padał deszcz, to spędziliśmy w parku cudowne, relaksujące chwile:) 

Mam nadzieję, że wasz tydzień upływa w przyjemnej atmosferze. Ja pracuję, sprzątam, gotuję i oglądam mecze (a kto ich nie ogląda?) 
całuję 
Agi

Na koniec mały bonus na poprawienie humoru tym, co może go akurat dziś utracili:)


Aga zajadająca indora:)

Mały eksperyment

Skończyła się moja ukochana "nadzwyczaja" woda różana z Melvity o której pisałam tu link.
Moja kumpela odwiedziła Paryż kilka tyg temu i korzystając z okazji, poprosiłam ją o zakup tego cudeńka. Niestety nie zrozumiałyśmy się i Aga kupiła mi wodę różaną, ale tę klasyczną:) Nic się nie stało, bo sama wcześniej pisałam, że chciałam trochę poeksperymentować. 
Potrójny kwas hialuronowy zmieszałam z wodą różaną w proporcjach ok 1:3. Powstała mieszanka nie jest tak gęsta, jak produkt wyjściowy Melvity, ale działanie jest bardzo podobne.
Nakładam ją na twarz, po czym na jeszcze wilgotną skórę aplikuję kilka kropel olejeku arganowego, bądz serum granat z BU (oba uwielbiam). Czasami mieszam je w zagłebieniu dłoni:) Przypuszam, że niedługo nagram film z aktualizacją mojej codziennej pielęgnacji buzi. Chcecie zobaczyć takowy?
Wiem, że słaby ze mnie chemik, ale cieszę się jak coś tak prostego spełnia moje oczekiwania:)) Nie śmiejcie się ze mnie:))
Pozdrawiam 
Agi:))


The Whole Foods Market

Wiem, że część z Was lubi ciekawostki z Londynu i miejsc, które lubię odwiedzać, więc dziś post o jednym z moich ulubionych sklepów z naturalną i organiczną żywnością. Mogę tam godzinami krążyć między półkami i oglądać, wąchać, czytać...
Pierwszy The Whole Foods Market powstał w Teksasie ponad 30 lat temu. Dziś na terenie Ameryki Północnej i UK jest ponad 310 sklepów. 

Pierwszy londyński oddział pojawił się w 2007 roku na High Street Kensington. Supermarket ma trzy piętra i przypomina sklep z zabawkami:) Sklep jest niesamowicie zaopatrzony i mi osobiście najbardziej podoba się fakt, że dba o zachowanie zrównoważonego rolnictwa (ziemia, rośliny, zwierzęta i rolnik są szczęśliwi).
Adresy sklepów na ternie UK:
Polityka sklepu jest prosta, szukają jedzenia które jest: najwyższej jakości, jak najmniej przetworzone, najbardziej aromatyczne i naturalne . Wierzą, że żywność w najczystszej postaci jest najsmaczniejsza i najbardziej pożywna. My wiemy to nie od dziś.
Dobra, koniec opowiadania, teraz zdjęcia:) Uwaga ślinka może pociec:))
 Dział słodkości:)

 
 Piekarnia
 Owoce na wynos?
 Sery hmmm


 Alkohole: piwa i wina
Przekąski
 Sushi
 Dania gorące:
I oczywiście raj dla Agusławy:



W supermarkecie jest jeszcze kilka innych działów i każdy z nich jest wyjątkowy. Ceny produktów nie są zawyżone, jeżeli porównacie je do organicznych odpowiedników z innych bardziej popularnych sklepów. Często trafiają się interesujące promocje. Na terenie sklepu jest też dużo degustacji i możecie osobiście ocenić, czy dany produkt jest warty swojej ceny:)
Jedyną wadą tego miejsca jest jego odległości od naszego miejsca zamieszkania. Już w przyszłym roku otwierają kolejny oddział bliżej nas i wtedy mój portfel będzie biedny:))

Nie wiem, czy wierzycie w organiczne jedzenie i kosmetyki? Ja przekonałam się na własnej skórze, że różnica jest i dopóki nie doczekam się swojego ogródka, muszę korzystać w usług takich sklepów:)

W kolejnych postach pojawi się kilka zdjęć z naszej niedzieli i smakowitego drugiego śniadania, które przygotowałam w parku na ławeczce. 
Pozdrawiam Was cieplutko 
Agi xxx